sobota, 25 lipca 2015
czwartek, 23 lipca 2015
Rozdział 27.Oby nie było za późno.Cz 3/3 [FINAŁ OPOWIADANIA]
*Perspektywa Sally będzie do końca opowiadania*
Słyszałam jak krzyczała,ale nie mogłam nic zrobić.Mój Boże. CZYM MY ZAWINIŁYŚMY?! CO TAKIEGO ZROBIŁYŚMY?! Przeklinałam los. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję.To był Fritz.Kiedy się obudził? Nieważne.Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się. Siedziałam tak kilka minut po czym odsunęłam się od niego i otarłam łzy. Usłyszałam jakieś hałasy na suficie.Czekajcie czy to nie było...ZEPSUTE RADIO?! Gwałtownie spojrzałam w tą stronę i ujrzałam Mangle. Skąd ona...nieważne. Nie była to jednak jedyna niespodzianka. Mangle na swoim robotycznym palcu kręciła kluczami.Podeszła do drzwi i po chwili już byliśmy całą czwórką na korytarzu.Fritz ledwo trzymający się na nogach trzymał mnie na rękach.Powiedziałam mu,że jest za słaby żeby mnie nieść i chciałam zejść na ziemię,ale on powiedział,że jest ok i prędzej spotkamy Voldemorta z nosem niż ja ustanę na nogach. Byłam więc zmuszona.Natomiast Mike patrzył się tępo przed siebie.Nie interesował go ból.On chciał tylko odnaleźć Jas. Ruszyliśmy przed siebie,a Mangle zaprowadziła nas pod drzwi jakiegoś pokoju.Otworzyliśmy je,a to co zastaliśmy w środku bardzo pozytywnie nas zaskoczyło.Były tam WSZYSTKIE animatroniki. Dosłownie wszystkie.Nawet Toy. Chyba mieli poczucie winy. Widać to było po ich minach.Bonnie i Chica wzięli mnie od Fritza żeby opatrzyć moje rany. Jego samego wzięła marionetka i Foxy, a Mika Freddy i.... złoty Freddy? Chyba nazywał się Golden Freddy. . Gdy już byliśmy na tyle wzmocnieni żeby normalnie ustać na nogach podeszliśmy do Mika żeby posłuchać co mają nam do powiedzenia roboty.
-Pomożemy wam odbić Jasmine. Nas i tak nic nie zabije więc będziemy was bronić-powiedziała Mangle
-S-serio?-Spytałam
Wszyscy równo potwierdzili.Chciałam skierować się do wyjścia gdy nagle uniemożliwił mi to Foxy. Popatrzyłam na niego pytająco,a on tylko powiedział:
-Nie pokonamy tej straszniejszej Jasmine bez broni.
Usłyszałam szczęk żelaza,a już po chwili trzymałam niewielki harpun.Było nas 14 i dlatego podzieliliśmy się rolami:
Ja,Foxy,Mangle,reszta Toy'ów(3) oraz marionetka mieliśmy zlokalizować Jas. Natomiast Mike,Fritz,Oldy (3), Golden Freddy oraz Ballon Boy mieli pozbyć się strażników. Pożegnałam się z chłopcami i pobiegłam do mojej grupy.Nie bez powodu dostałam harpun.Miałam z jego pomocą wspinać się po suficie gdyby ktoś szedł. Mangle miała to wyćwiczone,więc tylko z nią się wspinałam.Natomiast pozostali mieli się gdzieś chować.Po kilku dobrych godzinach oczyszczania budynku i lokalizowania Jasmine całą czternastką staliśmy już przed wielkimi drzwiami.W końcu na 3 wszyscy pchnęliśmy je.To co zobaczyłam zmroziło mi krew. Jas.. leżała na ziemi cała we krwi i.... była..martwa? Podbiegłam do niej i sprawdziłam puls.NIC NIE CZUJĘ! KU*WA DLACZEGO? WSZYSCY TYLKO NIE ONA.Zaczęłam wrzeszczeć na całe pomieszczenie,a łzy lały się strumieniami. Chłopacy też siedzieli pochyleni nad nią.Patrzyli się w nią jak w obrazek,bardzo smutny obrazek. Animatrony milczały.Wszyscy patrzyli jak zahipnotyzowani na martwe ciało mojej siostry. Nagle pomieszczenie przeszedł okropny chłód,a w wejściu pojawiła się czarna postać.To była ona.Ona zabiła moją siostrę.Zaśmiała się po czym w pokoju pojawili się strażnicy i momentalnie schwytali mnie i chłopaków.Animatroniki ruszyły od razu by nam pomóc,ale jednym ruchem ręki unieruchomiła je. Wstałam, powaliłam strażników na kolana i popatrzyłam się na nią wzrokiem pełnym nienawiści. W mojej ręce pojawił się nóż, a ja psychicznie się uśmiechnęłam. Spuściłam głowę na dół i stopniowo podnosząc głos zaczęłam się psychicznie śmiać. Podniosłam głowę. Z moich oczu leciała czarna, gęsta maź.
-Dziewczyno, żarty sobie stroisz?- spytała z lekką irytacją w głosie
Machnęłam nożem, a na jej policzku pojawiło się rozcięcie. Jej szparki w oczach mocno się zwęziły, a paszcza( bo inaczej tego nazwać nie można XD) wypełniona po brzegi ostrymi kłami wykrzywiła się w złości. Podniosła rękę, a do mnie dopiero teraz dotarło co zrobiłam. Nóż zniknął, zresztą jak uśmiech i ta czarna maź. Cofnęłam się.
Nagle na dworze zagrzmiało,a mnie odrzuciło z wielką siłą.Uderzyłam o ścianę i osunęłam się na ziemię.Spojrzałam na pomieszczenie pół przytomna. Chłopacy leżeli obok niej nieprzytomni,albo...martwi.Podeszła do mnie i miała zadać mi cios ostateczny jednak coś ją powstrzymało.Przed sobą zobaczyłam jakąś postać. Pół przeźroczystą. Nie widziałam jej twarzy gdyż miała kaptur tak samo jak straszna Jasmine.(Ta postać) odrzuciła ją(straszną Jasmine) z wielką siłą,a potem ona(straszna Jasmine)...zaczęła znikać.Po prostu.W pokoju rozległ się okropny krzyk strasznej Jasmine,a potem postać,która mnie uratowała spojrzała na mnie.Zdążyłam tylko zobaczyć brązowe oczy oraz blond włosy zanim całkowicie pochłonęła mnie ciemność...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Papatki :3 *Uśmiecha się tajemniczo* Może... zrobię drugą część. Ale nie wiem czy ktoś by to czytał...
Słyszałam jak krzyczała,ale nie mogłam nic zrobić.Mój Boże. CZYM MY ZAWINIŁYŚMY?! CO TAKIEGO ZROBIŁYŚMY?! Przeklinałam los. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję.To był Fritz.Kiedy się obudził? Nieważne.Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się. Siedziałam tak kilka minut po czym odsunęłam się od niego i otarłam łzy. Usłyszałam jakieś hałasy na suficie.Czekajcie czy to nie było...ZEPSUTE RADIO?! Gwałtownie spojrzałam w tą stronę i ujrzałam Mangle. Skąd ona...nieważne. Nie była to jednak jedyna niespodzianka. Mangle na swoim robotycznym palcu kręciła kluczami.Podeszła do drzwi i po chwili już byliśmy całą czwórką na korytarzu.Fritz ledwo trzymający się na nogach trzymał mnie na rękach.Powiedziałam mu,że jest za słaby żeby mnie nieść i chciałam zejść na ziemię,ale on powiedział,że jest ok i prędzej spotkamy Voldemorta z nosem niż ja ustanę na nogach. Byłam więc zmuszona.Natomiast Mike patrzył się tępo przed siebie.Nie interesował go ból.On chciał tylko odnaleźć Jas. Ruszyliśmy przed siebie,a Mangle zaprowadziła nas pod drzwi jakiegoś pokoju.Otworzyliśmy je,a to co zastaliśmy w środku bardzo pozytywnie nas zaskoczyło.Były tam WSZYSTKIE animatroniki. Dosłownie wszystkie.Nawet Toy. Chyba mieli poczucie winy. Widać to było po ich minach.Bonnie i Chica wzięli mnie od Fritza żeby opatrzyć moje rany. Jego samego wzięła marionetka i Foxy, a Mika Freddy i.... złoty Freddy? Chyba nazywał się Golden Freddy. . Gdy już byliśmy na tyle wzmocnieni żeby normalnie ustać na nogach podeszliśmy do Mika żeby posłuchać co mają nam do powiedzenia roboty.
-Pomożemy wam odbić Jasmine. Nas i tak nic nie zabije więc będziemy was bronić-powiedziała Mangle
-S-serio?-Spytałam
Wszyscy równo potwierdzili.Chciałam skierować się do wyjścia gdy nagle uniemożliwił mi to Foxy. Popatrzyłam na niego pytająco,a on tylko powiedział:
-Nie pokonamy tej straszniejszej Jasmine bez broni.
Usłyszałam szczęk żelaza,a już po chwili trzymałam niewielki harpun.Było nas 14 i dlatego podzieliliśmy się rolami:
Ja,Foxy,Mangle,reszta Toy'ów(3) oraz marionetka mieliśmy zlokalizować Jas. Natomiast Mike,Fritz,Oldy (3), Golden Freddy oraz Ballon Boy mieli pozbyć się strażników. Pożegnałam się z chłopcami i pobiegłam do mojej grupy.Nie bez powodu dostałam harpun.Miałam z jego pomocą wspinać się po suficie gdyby ktoś szedł. Mangle miała to wyćwiczone,więc tylko z nią się wspinałam.Natomiast pozostali mieli się gdzieś chować.Po kilku dobrych godzinach oczyszczania budynku i lokalizowania Jasmine całą czternastką staliśmy już przed wielkimi drzwiami.W końcu na 3 wszyscy pchnęliśmy je.To co zobaczyłam zmroziło mi krew. Jas.. leżała na ziemi cała we krwi i.... była..martwa? Podbiegłam do niej i sprawdziłam puls.NIC NIE CZUJĘ! KU*WA DLACZEGO? WSZYSCY TYLKO NIE ONA.Zaczęłam wrzeszczeć na całe pomieszczenie,a łzy lały się strumieniami. Chłopacy też siedzieli pochyleni nad nią.Patrzyli się w nią jak w obrazek,bardzo smutny obrazek. Animatrony milczały.Wszyscy patrzyli jak zahipnotyzowani na martwe ciało mojej siostry. Nagle pomieszczenie przeszedł okropny chłód,a w wejściu pojawiła się czarna postać.To była ona.Ona zabiła moją siostrę.Zaśmiała się po czym w pokoju pojawili się strażnicy i momentalnie schwytali mnie i chłopaków.Animatroniki ruszyły od razu by nam pomóc,ale jednym ruchem ręki unieruchomiła je. Wstałam, powaliłam strażników na kolana i popatrzyłam się na nią wzrokiem pełnym nienawiści. W mojej ręce pojawił się nóż, a ja psychicznie się uśmiechnęłam. Spuściłam głowę na dół i stopniowo podnosząc głos zaczęłam się psychicznie śmiać. Podniosłam głowę. Z moich oczu leciała czarna, gęsta maź.
-Dziewczyno, żarty sobie stroisz?- spytała z lekką irytacją w głosie
Machnęłam nożem, a na jej policzku pojawiło się rozcięcie. Jej szparki w oczach mocno się zwęziły, a paszcza( bo inaczej tego nazwać nie można XD) wypełniona po brzegi ostrymi kłami wykrzywiła się w złości. Podniosła rękę, a do mnie dopiero teraz dotarło co zrobiłam. Nóż zniknął, zresztą jak uśmiech i ta czarna maź. Cofnęłam się.
Nagle na dworze zagrzmiało,a mnie odrzuciło z wielką siłą.Uderzyłam o ścianę i osunęłam się na ziemię.Spojrzałam na pomieszczenie pół przytomna. Chłopacy leżeli obok niej nieprzytomni,albo...martwi.Podeszła do mnie i miała zadać mi cios ostateczny jednak coś ją powstrzymało.Przed sobą zobaczyłam jakąś postać. Pół przeźroczystą. Nie widziałam jej twarzy gdyż miała kaptur tak samo jak straszna Jasmine.(Ta postać) odrzuciła ją(straszną Jasmine) z wielką siłą,a potem ona(straszna Jasmine)...zaczęła znikać.Po prostu.W pokoju rozległ się okropny krzyk strasznej Jasmine,a potem postać,która mnie uratowała spojrzała na mnie.Zdążyłam tylko zobaczyć brązowe oczy oraz blond włosy zanim całkowicie pochłonęła mnie ciemność...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Papatki :3 *Uśmiecha się tajemniczo* Może... zrobię drugą część. Ale nie wiem czy ktoś by to czytał...
poniedziałek, 20 lipca 2015
Rozdział 27.Oby nie było za późno.Cz 2/3
*Perspektywa Sally*
Zaczęłam biec,a chłopacy ledwo za mną nadążali. Jednak w tym momencie interesowało mnie tylko życie Jasmine i nic więcej. Zatrzymałam się na chwilę żeby złapać jej trop. Chyba coś mam...tak,to ona! Zaczęłam biec jeszcze szybciej niż przedtem z nadzieją,że za chwilę ją zobaczę.W końcu ślad się urwał przy jakimś pieńku. Rozglądałam się,ale nic nie znalazłam. Jas,gdzie jesteś? Nagle przed nami pojawiła się gęsta mgła. Przymrużyłam oczy,ale nic nie widziałam. Usłyszałam jakby ciche jęki za nim spostrzegłam się,że Mike i Fritz leżeli nieprzytomni na ziemi. Patrzyłam na nich chwilę po czym poczułam okropny ból z tyłu głowy i upadłam na ziemię. Zemdlałam.
*Perspektywa Jasmine*
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Wszystko mnie bolało. Powoli się podniosłam i podeszłam do okna z kratami. Byłam w JEJ domu,a raczej kwaterze. Wiem to ponieważ kiedyś już tu byłam,a dokładniej jak miałam...12 lat? Tak, na pewno wtedy. Przyprowadziła mnie tu udając moją siostrę. Na szczęście w porę uratowali mnie moi rodzice. Ale teraz? Nie wiem co się dalej stanie. Czego ona ode mnie chce? Zaraz,no przecież wiem czego. Ale nie dam się jej tak łatwo. Najważniejsza jest dla mnie Sally oraz Mike i Fritz. Nic poza tym mnie nie interesuje.
*Perspektywa Sally*
O Boże. Moja głowa. Gdzie jestem? Co się stało? Gdzie Jas? Przeszył mnie ostry ból w nodze. Spojrzałam w tamtą stronę i o mało co nie zwymiotowałam; miałam wielką, otwartą ranę ciągnącą się od kostki do kolana. Powoli gniła i intensywnie sączyła się z niej krew. Rozejrzałam się po pokoju. Naprzeciwko mnie siedział Mike z głową opartą o ścianę i lekko odchyloną do tyłu. Miał zamknięte oczy.Koszula na jednym z jego ramion była cała zakrwawiona,a na szyi miał kilka głębszych zadrapań,z których sączyła się krew. Natomiast w kącie pokoju leżał Fritz. Był nieprzytomny i miał małą,otwartą ranę w brzuchu. Chciałam do niego podejść,ale gdy tylko się ruszyłam od razu pożałowałam ponieważ rana w nodze dała o sobie znać i upadłam z powrotem na 4 litery. Nie będzie łatwo się stąd wydostać.
*Perspektywa Jasmine*
Próbowałam się stąd wydostać na wiele rozmaitych sposobów,ale żaden z nich nie działał. W końcu usiadłam pod ścianą i schowałam głowę w kolanach. Zaczęłam płakać. Nie wiem ile to trwało,ale po jakimś czasie usłyszałam jakieś odgłosy z pokoju obok. Przyłożyłam ucho do ściany i zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam skrawek jakiejś rozmowy:
- Musimy ją znaleźć- ten głos zdecydowanie należał do kobiety
- Spokojnie*kaszel*znajdziemy*kaszel* ją- odpowiedział jakiś męski głos
Potrzebowałam trzech minut żeby zorientować się, że to Sally i Mike. Pewnie jest z nimi Fritz. Zaczęłam krzyczeć do nich,że tu jestem,ale odezwali się dopiero po paru minutach. Oto kawałek naszej jakże przemiłej konwersacji;) :
- Sally,Mike! Tu jestem!
*15 minut później*;)
- Jasmine,to ty? Nie martw się,wyciągniemy cię stamtąd!
- Jest z tobą Sally?
- Nie. Nie może się ruszyć. Ma ogromną ranę w nodze
Na te słowa na chwile zaniemówiłam po czym odkrzyknęłam:
- Nie ruszajcie się stamtąd. Znajdę jakieś wyjście
Mike nie odpowiedział. Usłyszałam jak odchodzi od ściany. Teraz byłam lekko spanikowana i...wnerwiona. Podniosłam się energicznie z ziemi i zaczęłam napie*dalać w drzwi(sorry za wyrażenie,ale nie można tego inaczej nazwać;)).W końcu po bezsensownych próbach skupiłam całą swą moc na drzwiach,ale...nie działała. Po raz pierwszy moja moc nie działała. To przez NIĄ. Znowu usiadłam pod ścianą i nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam tego wszystkiego dość. Rozmyślałam tak kiedy spostrzegłam,że ktoś wchodzi do pokoju. Zobaczyłam JĄ patrzącą na mnie tym morderczym wzrokiem. Nagle uniosła rękę i poczułam ból w całym ciele którego nie da się opisać. Zdążyłam tylko krzyknąć za nim znowu straciłam przytomność.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak tam live? XD Następny rozdział będzie... zresztą zobaczycie sami :) To tyle. Udzielamy się w komach, na razie ;)
Zaczęłam biec,a chłopacy ledwo za mną nadążali. Jednak w tym momencie interesowało mnie tylko życie Jasmine i nic więcej. Zatrzymałam się na chwilę żeby złapać jej trop. Chyba coś mam...tak,to ona! Zaczęłam biec jeszcze szybciej niż przedtem z nadzieją,że za chwilę ją zobaczę.W końcu ślad się urwał przy jakimś pieńku. Rozglądałam się,ale nic nie znalazłam. Jas,gdzie jesteś? Nagle przed nami pojawiła się gęsta mgła. Przymrużyłam oczy,ale nic nie widziałam. Usłyszałam jakby ciche jęki za nim spostrzegłam się,że Mike i Fritz leżeli nieprzytomni na ziemi. Patrzyłam na nich chwilę po czym poczułam okropny ból z tyłu głowy i upadłam na ziemię. Zemdlałam.
*Perspektywa Jasmine*
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Wszystko mnie bolało. Powoli się podniosłam i podeszłam do okna z kratami. Byłam w JEJ domu,a raczej kwaterze. Wiem to ponieważ kiedyś już tu byłam,a dokładniej jak miałam...12 lat? Tak, na pewno wtedy. Przyprowadziła mnie tu udając moją siostrę. Na szczęście w porę uratowali mnie moi rodzice. Ale teraz? Nie wiem co się dalej stanie. Czego ona ode mnie chce? Zaraz,no przecież wiem czego. Ale nie dam się jej tak łatwo. Najważniejsza jest dla mnie Sally oraz Mike i Fritz. Nic poza tym mnie nie interesuje.
*Perspektywa Sally*
O Boże. Moja głowa. Gdzie jestem? Co się stało? Gdzie Jas? Przeszył mnie ostry ból w nodze. Spojrzałam w tamtą stronę i o mało co nie zwymiotowałam; miałam wielką, otwartą ranę ciągnącą się od kostki do kolana. Powoli gniła i intensywnie sączyła się z niej krew. Rozejrzałam się po pokoju. Naprzeciwko mnie siedział Mike z głową opartą o ścianę i lekko odchyloną do tyłu. Miał zamknięte oczy.Koszula na jednym z jego ramion była cała zakrwawiona,a na szyi miał kilka głębszych zadrapań,z których sączyła się krew. Natomiast w kącie pokoju leżał Fritz. Był nieprzytomny i miał małą,otwartą ranę w brzuchu. Chciałam do niego podejść,ale gdy tylko się ruszyłam od razu pożałowałam ponieważ rana w nodze dała o sobie znać i upadłam z powrotem na 4 litery. Nie będzie łatwo się stąd wydostać.
*Perspektywa Jasmine*
Próbowałam się stąd wydostać na wiele rozmaitych sposobów,ale żaden z nich nie działał. W końcu usiadłam pod ścianą i schowałam głowę w kolanach. Zaczęłam płakać. Nie wiem ile to trwało,ale po jakimś czasie usłyszałam jakieś odgłosy z pokoju obok. Przyłożyłam ucho do ściany i zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam skrawek jakiejś rozmowy:
- Musimy ją znaleźć- ten głos zdecydowanie należał do kobiety
- Spokojnie*kaszel*znajdziemy*kaszel* ją- odpowiedział jakiś męski głos
Potrzebowałam trzech minut żeby zorientować się, że to Sally i Mike. Pewnie jest z nimi Fritz. Zaczęłam krzyczeć do nich,że tu jestem,ale odezwali się dopiero po paru minutach. Oto kawałek naszej jakże przemiłej konwersacji;) :
- Sally,Mike! Tu jestem!
*15 minut później*;)
- Jasmine,to ty? Nie martw się,wyciągniemy cię stamtąd!
- Jest z tobą Sally?
- Nie. Nie może się ruszyć. Ma ogromną ranę w nodze
Na te słowa na chwile zaniemówiłam po czym odkrzyknęłam:
- Nie ruszajcie się stamtąd. Znajdę jakieś wyjście
Mike nie odpowiedział. Usłyszałam jak odchodzi od ściany. Teraz byłam lekko spanikowana i...wnerwiona. Podniosłam się energicznie z ziemi i zaczęłam napie*dalać w drzwi(sorry za wyrażenie,ale nie można tego inaczej nazwać;)).W końcu po bezsensownych próbach skupiłam całą swą moc na drzwiach,ale...nie działała. Po raz pierwszy moja moc nie działała. To przez NIĄ. Znowu usiadłam pod ścianą i nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam tego wszystkiego dość. Rozmyślałam tak kiedy spostrzegłam,że ktoś wchodzi do pokoju. Zobaczyłam JĄ patrzącą na mnie tym morderczym wzrokiem. Nagle uniosła rękę i poczułam ból w całym ciele którego nie da się opisać. Zdążyłam tylko krzyknąć za nim znowu straciłam przytomność.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak tam live? XD Następny rozdział będzie... zresztą zobaczycie sami :) To tyle. Udzielamy się w komach, na razie ;)
sobota, 18 lipca 2015
Specjał już jest!!! Łapajcie ludki :)
Hejcio. Chciałam wam powiedzieć, że już jest specjał :) Łapajta:
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Blog_użytkownika:PotterHead23/Specjał_za_7K_wyświetleń_na_moim_blogu
Reszty dowiecie się tam, bye :*;)
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Blog_użytkownika:PotterHead23/Specjał_za_7K_wyświetleń_na_moim_blogu
Reszty dowiecie się tam, bye :*;)
wtorek, 14 lipca 2015
Rozdział 27.Oby nie było za późno cz 1/3
*Perspektywa Sally*
Szukaliśmy jej już dobre dwie godziny.Nigdzie jej nie było.A jeśli coś się jej stało? Proszę nie.
Żeby nie było za późno,proszę żeby nie było za późno.W końcu pod wieczór wróciliśmy do domu.Nie mogliśmy jednak spać.Dopóki Jas się nie znajdzie cała i zdrowa nie będę mogła spać,jeść i w ogóle nic robić.Siedzieliśmy jakieś 20 minut w ciszy i każdy z nas zapewne myślał tylko o niej. Po chwili coś mnie olśniło.Przecież Jas biegła w stronę lasu! Pewnie tam jest!
Szukaliśmy jej już dobre dwie godziny.Nigdzie jej nie było.A jeśli coś się jej stało? Proszę nie.
Żeby nie było za późno,proszę żeby nie było za późno.W końcu pod wieczór wróciliśmy do domu.Nie mogliśmy jednak spać.Dopóki Jas się nie znajdzie cała i zdrowa nie będę mogła spać,jeść i w ogóle nic robić.Siedzieliśmy jakieś 20 minut w ciszy i każdy z nas zapewne myślał tylko o niej. Po chwili coś mnie olśniło.Przecież Jas biegła w stronę lasu! Pewnie tam jest!
-Chłopacy,wiem gdzie ona jest!-Wykrzyknęłam gwałtownie się podnosząc
-No nie ona majaczy.Tylko tego nam brakowało-odrzekł Mike patrząc na
Fritza załamanym wzrokiem.Popatrzyłam na niego z wyrzutem po czym chwyciłam Fritza za przedramię i pociągnęłam do wyjścia.
*Perspektywa Jasmine*
Cassidy prowadziła mnie już dobre 30 minut.Zaczynałam być senna.W końcu się zatrzymała i dała mi znak żebym poczekała.Usiadłam więc na jakimś pieńku i czekałam.Po chwili usłyszałam jakiś hałas i odwróciłam głowę.Zamarłam.Nie zobaczyłam tam Cassidy tylko zakapturzoną postać,naokoło której unosiła się gęsta mgła.
*Perspektywa Sally*
Po drodze do auta opowiedziałam chłopakom w szczegółach co się wydarzyło.Mike wsiadł do samochodu i ruszył tak gwałtownie,że nawet nie mieliśmy czasu zapiąć pasów.Cały czas nawigowałam go bo nie znał dokładnej drogi do lasu.Gdy dotarliśmy na miejsce wyskoczyliśmy z samochodu jak oparzeni i ruszyliśmy biegiem do lasu.Znowu uruchomiły się moje zwierzęce zmysły i wykorzystałam je,aby znaleźć moją siostrę.
*Perspektywa Jasmine*
Postać ruszyła w moją stronę.Chciałam uciec ,ale to...TO COŚ nie pozwalało mi się ruszyć.Znałam to coś.Pamiętacie moją opowieść?To właśnie jest ta kobieta.Ona nie jest człowiekiem.To zła cząstka mnie,która chce mnie wciągnąć w swoje złe intrygi.Dotychczas nie udało się jej mnie znaleźć,ale teraz? Po chwili mgła ogarnęła również mnie i zobaczyłam parę świecących oczu obok złej mnie.Potrzebowałam chwili żeby zorientować się,że to...Cassidy.Albo i nie...Wilczyca zmieniła się w chmurę czarnego dymu i już po chwili zobaczyłam na jej miejscu kojota rozmiarów 7 letniego dziecka.Na grzbiecie miał pełno wielkich kolców,a w paszczy zobaczyłam kły splamione krwią.Gdy zła mnie stała praktycznie przede mną wzdrygnęłam się,gdyż poczułam jej chłodny,ciężki oddech na karku.Po chwili zdjęła kaptur i zobaczyłam to czego się spodziewałam-mnie tylko w straszniejszej postaci(wiecie włosy,oczy itp.).Zaczęłam dusić się mgłą,która gęstniała i czerniała z każdą sekundą. Zdążyłam tylko usłyszeć jak powiedziała do mnie głosem,który odbijał mi się w głowie jak w przestrzeni,i utkwił mi w pamięci:
-Witaj ponownie moja droga-po czym szyderczo się zaśmiała,a ja zemdlałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej. Ponad 6k czytelników. Czy was za przeproszeniem popie*doliło?! Naczytacie się tego, a potem jak wylądujecie w psychiatryku to zwalicie na mnie ;) A tak na serio to dzięki wielkie za tą niespodziankę. Jak dobijecie 7k to na mojej wiki spodziewajcie się specjala ;) Tu macie link:
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Użytkownik:PotterHead23
To tyle. Jeszcze raz dzięki i na razie! ;)
-No nie ona majaczy.Tylko tego nam brakowało-odrzekł Mike patrząc na
Fritza załamanym wzrokiem.Popatrzyłam na niego z wyrzutem po czym chwyciłam Fritza za przedramię i pociągnęłam do wyjścia.
*Perspektywa Jasmine*
Cassidy prowadziła mnie już dobre 30 minut.Zaczynałam być senna.W końcu się zatrzymała i dała mi znak żebym poczekała.Usiadłam więc na jakimś pieńku i czekałam.Po chwili usłyszałam jakiś hałas i odwróciłam głowę.Zamarłam.Nie zobaczyłam tam Cassidy tylko zakapturzoną postać,naokoło której unosiła się gęsta mgła.
*Perspektywa Sally*
Po drodze do auta opowiedziałam chłopakom w szczegółach co się wydarzyło.Mike wsiadł do samochodu i ruszył tak gwałtownie,że nawet nie mieliśmy czasu zapiąć pasów.Cały czas nawigowałam go bo nie znał dokładnej drogi do lasu.Gdy dotarliśmy na miejsce wyskoczyliśmy z samochodu jak oparzeni i ruszyliśmy biegiem do lasu.Znowu uruchomiły się moje zwierzęce zmysły i wykorzystałam je,aby znaleźć moją siostrę.
*Perspektywa Jasmine*
Postać ruszyła w moją stronę.Chciałam uciec ,ale to...TO COŚ nie pozwalało mi się ruszyć.Znałam to coś.Pamiętacie moją opowieść?To właśnie jest ta kobieta.Ona nie jest człowiekiem.To zła cząstka mnie,która chce mnie wciągnąć w swoje złe intrygi.Dotychczas nie udało się jej mnie znaleźć,ale teraz? Po chwili mgła ogarnęła również mnie i zobaczyłam parę świecących oczu obok złej mnie.Potrzebowałam chwili żeby zorientować się,że to...Cassidy.Albo i nie...Wilczyca zmieniła się w chmurę czarnego dymu i już po chwili zobaczyłam na jej miejscu kojota rozmiarów 7 letniego dziecka.Na grzbiecie miał pełno wielkich kolców,a w paszczy zobaczyłam kły splamione krwią.Gdy zła mnie stała praktycznie przede mną wzdrygnęłam się,gdyż poczułam jej chłodny,ciężki oddech na karku.Po chwili zdjęła kaptur i zobaczyłam to czego się spodziewałam-mnie tylko w straszniejszej postaci(wiecie włosy,oczy itp.).Zaczęłam dusić się mgłą,która gęstniała i czerniała z każdą sekundą. Zdążyłam tylko usłyszeć jak powiedziała do mnie głosem,który odbijał mi się w głowie jak w przestrzeni,i utkwił mi w pamięci:
-Witaj ponownie moja droga-po czym szyderczo się zaśmiała,a ja zemdlałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej. Ponad 6k czytelników. Czy was za przeproszeniem popie*doliło?! Naczytacie się tego, a potem jak wylądujecie w psychiatryku to zwalicie na mnie ;) A tak na serio to dzięki wielkie za tą niespodziankę. Jak dobijecie 7k to na mojej wiki spodziewajcie się specjala ;) Tu macie link:
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Użytkownik:PotterHead23
To tyle. Jeszcze raz dzięki i na razie! ;)
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 26.Gdzie jest Jasmine?
*W następnych rozdziałach Sally będzie narratorem na zmianę z Jasmine*
*Perspektywa Sally*
Patrzyłam jeszcze chwilę na otwarte drzwi.Ból już minął,ale mi się chciało płakać.Bałam się o nią.Co ja narobiłam?Zaczęłam po cichutku płakać,ale poczułam że ktoś mnie tuli.To był Vincent.Wtuliłam się w niego i starałam uspokoić.Po chwili oderwaliśmy się od siebie i postanowiliśmy iść do domów.Za 10 minut przyjdzie Mike i Fritz jako nowi właściciele.W końcu muszą się zająć tą pizzerią skoro są właścicielami.Jak ja to powiem Mikowi? No dobra.Poradzę sobie. Przed pizzerią rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.Gdy byłam przed domem z wielkim strachem weszłam do środka.Gdy już tam byłam Mike i Fritz od razu zorientowali się,że nie ma ze mną Jasmine.
-Sally,gdzie jest Jasmine?-spytał Mike
*Perspektywa Sally*
Patrzyłam jeszcze chwilę na otwarte drzwi.Ból już minął,ale mi się chciało płakać.Bałam się o nią.Co ja narobiłam?Zaczęłam po cichutku płakać,ale poczułam że ktoś mnie tuli.To był Vincent.Wtuliłam się w niego i starałam uspokoić.Po chwili oderwaliśmy się od siebie i postanowiliśmy iść do domów.Za 10 minut przyjdzie Mike i Fritz jako nowi właściciele.W końcu muszą się zająć tą pizzerią skoro są właścicielami.Jak ja to powiem Mikowi? No dobra.Poradzę sobie. Przed pizzerią rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.Gdy byłam przed domem z wielkim strachem weszłam do środka.Gdy już tam byłam Mike i Fritz od razu zorientowali się,że nie ma ze mną Jasmine.
-Sally,gdzie jest Jasmine?-spytał Mike
Rozdział 25.Gra w Uno i kolejna kłótnia
Gdy już wysiedliśmy przed domem postanowiłyśmy z Sally się przejść.Tak też zrobiłyśmy.Szłyśmy tak jakieś 20 minut i zatrzymałyśmy się przed...pizzerią.Po co tu przylazłyśmy?Przed chwilą właśnie stąd odjechałyśmy.Boże, dostajemy jakiś urojeń.Mimowolnie jednak weszłyśmy do budynku i zaczęłyśmy iść jakimś ciemnym korytarzem.Po paru minutach zorientowałam się,że nie ma ze mną Sally.Zaczęłam gorączkowo się za nią rozglądać i krzyczeć.
-Sally!Sally gdzie jesteś?!!!! To nie jest śmieszne!
Zaczęłam węszyć po całej pizzerii.W końcu został mi ostatni pokój...jakieś zaplecze.Weszłam tam w nadziei,że będzie tam moja siostra.Na szczęście była,ale nie sama.Sally siedziała na podłodze w siadzie skrzyżnym i grała z kimś w UNO.Ja ją zamorduję.Martwię się o nią i biegam jak głupia żeby ją znaleźć,a ona się bawi w najlepsze?!! Po chwili zobaczyłam kim była tajemnicza postać.Zaraz zaraz...
-Sally!Sally gdzie jesteś?!!!! To nie jest śmieszne!
Zaczęłam węszyć po całej pizzerii.W końcu został mi ostatni pokój...jakieś zaplecze.Weszłam tam w nadziei,że będzie tam moja siostra.Na szczęście była,ale nie sama.Sally siedziała na podłodze w siadzie skrzyżnym i grała z kimś w UNO.Ja ją zamorduję.Martwię się o nią i biegam jak głupia żeby ją znaleźć,a ona się bawi w najlepsze?!! Po chwili zobaczyłam kim była tajemnicza postać.Zaraz zaraz...
Rozdział 24.Sally,nawet o tym nie myśl
Poprawiłam fryzurę i jakby gdyby nigdy nic podeszłam do chłopaków.Momentalnie skończyli gadać i spojrzeli się na mnie.Mike objął mnie ramieniem i udawał,że nic się nie wydarzyło-dziwne.Zastanawiałam się nad tym no bo-gdyby to nie było nic ważnego powiedział by mi o tym,a jednak milczał.Więc było coś na rzeczy.Przykleiłam sobie jednak sztuczny uśmiech do twarzy i pogłaskałam Mika po policzku(jakby co przykleiłam to była przenośnia) po czym Mike spytał się mnie z lekko wystraszoną miną(ciekawe dlaczego :)) :
-Emm, Jasmine. Dużo słyszałaś?
-Nie.A o czym gadaliście?-spytałam udając głupią :D
-O niczym.Chodźmy już-odpowiedział Mike nerwowo patrząc na Fritza
-Dokąd?-spytałam
-To będzie niespodzianka-odpowiedział
Zaintrygował mnie :) Przez resztę drogi milczałam spoglądając na Sally od czasu do czasu.Ona chyba też nie kumała o co biega.Gdy doszliśmy na miejsce staliśmy przed dużym budynkiem.Zaraz zaraz...to była pizzeria.Ale po co tu przyjechaliśmy?Weszliśmy do środka.Wszystko wyglądało normalnie,ale...gablotka z zdjęciem i informacjami o właścicielu pizzerii była pusta...o co Kaman?
Popatrzyłyśmy z Sally po sobie zdezorientowane po czym chłopacy odeszli od nas i zniknęli w korytarzu.Po chwili pojawili się z jakimś papierem.Wzięłam go do ręki i zaczęłam czytać na głos:
-Emm, Jasmine. Dużo słyszałaś?
-Nie.A o czym gadaliście?-spytałam udając głupią :D
-O niczym.Chodźmy już-odpowiedział Mike nerwowo patrząc na Fritza
-Dokąd?-spytałam
-To będzie niespodzianka-odpowiedział
Zaintrygował mnie :) Przez resztę drogi milczałam spoglądając na Sally od czasu do czasu.Ona chyba też nie kumała o co biega.Gdy doszliśmy na miejsce staliśmy przed dużym budynkiem.Zaraz zaraz...to była pizzeria.Ale po co tu przyjechaliśmy?Weszliśmy do środka.Wszystko wyglądało normalnie,ale...gablotka z zdjęciem i informacjami o właścicielu pizzerii była pusta...o co Kaman?
Popatrzyłyśmy z Sally po sobie zdezorientowane po czym chłopacy odeszli od nas i zniknęli w korytarzu.Po chwili pojawili się z jakimś papierem.Wzięłam go do ręki i zaczęłam czytać na głos:
środa, 24 czerwca 2015
Rozdział 23.BRAT?! O NIE!!TEGO ZA WIELE!!
Uwaga!!! Ostrzegam,że ten rozdział przerodzi się w romansidło(przepraszam serdecznie.Nie wiem czemu tak to się potoczyło.Jakoś tak samo przyszło) Jeżeli nie interesują cię wątki miłosne to staraj się je omijać.Będą zaznaczone żółtym tłem.Ale dobra.Koniec pie*dolenia,przechodzimy do rozdzialiku :)
-Mike mówię ci tak-odpowiedziałam z uśmiechem
Mike zadowolony założył mi pierścionek na palec po czym mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i po chwili siedziałam przytulona do niego.Mogła bym tak siedzieć przez resztę życia,a z nim warto.Nagle Sally i Fritz tak z dupy,że tak powiem wbili do pokoju i razem krzyknęli:
-GRATULACJE!!!!
Uniosłam jedną brew śmiejąc się,a Sally podbiegła do mnie i mnie przytuliła.Fritz natomiast podszedł do Mika i jak to facet z facetem uścisnęli sobie dłonie składając gratulacje.
Wszyscy siedzieliśmy jeszcze tak, kiedy nastała 6:00 i ruszyliśmy do samochodu.Gdy byliśmy już w domu, Sally od razu zaciągnęła mnie do pokoju.
-Ej,co się dzieje?-spytałam zdezorientowana
-Jak to co?Bierzesz niedługo ślub!Musimy wybrać suknię-odpowiedziała Sally rzucając mnie na łóżko i zasypując mnie katalogami z sukniami ślubnymi
Odłożyłam wszystko na bok,wstałam i złapałam Sally za barki po czym powiedziałam ostudzając nieco jej entuzjazm:
-Sally,Sally!Chwileczkę!Dopiero co się zaręczyliśmy i nawet nie ustaliliśmy terminu ślubu
-Oj,Jas proszę cię.Naprawdę myślałaś ,że ja z Fritzem o niczym nie wiedzieliśmy?-spytała z powątpiewającą miną
Popatrzyłam na nią chwilę zdezorientowana,ale nie potrwało to długo bo po chwili dodała:
-Tak Jas. Wiedzieliśmy o wszystkim.
-Ty chamska kreaturo-powiedziałam do niej z uśmiechem
Obie się zaśmiałyśmy po czym usiadłyśmy i zaczęłyśmy przeglądać katalogi.Gdy już skończyłyśmy wybrałam 3 sukienki,które najbardziej przypadły mi do gustu:
Wszystkie są piękne,ale nie wiem na którą się zdecydować.
-Ja bym wzięła tą 2-powiedziała Sally
-A ja chyba tą 3-odpowiedziałam
-Dobra.To już będzie tylko i wyłącznie twoja decyzja-stwierdziła Sally odkładając gazetki
Nagle przeszył mnie ostry ból głowy,a obraz stał się rozmazany.Słyszałam jakieś głosy.Chwyciłam się za czoło i lekko przymrużyłam oczy.Zaczęłam szybko mrugać żeby nie zemdleć.
-Jasmine,Jasmine!Wszystko ok?-spytała Sally zaniepokojona
Głosy ucichły,a obraz stał się normalny.Spojrzałam się na Sally i odpowiedziałam:
-Tak.Jest ok
Sally popatrzyła się na mnie po czym razem wstałyśmy i wyszłyśmy z pokoju.Na korytarzu stali chłopacy i gadali o czymś szeptem,a że my z Sally takie ciekawskie jaja :) podeszłyśmy bliżej żeby usłyszeć o czym gadają.
-No i?Posłuchaj mnie Fritz.Biorę z Jas ślub i nie mam zamiaru zapraszać tu mojego brata.Nie wybaczę mu nigdy-powiedział Mike
CO?!Jaki brat?!Mike nigdy mi nic o nim nie wspominał.I czego mu nie wybaczy?
-Mike.Rozumiem.Ok.Popełnił błąd,ale każdy ma prawo do drugiej szansy prawda?-spytał Fritz
-No...tak,ale nie on-odpowiedział Mike
Dobra mam dosyć.O co Kaman?
-Mike mówię ci tak-odpowiedziałam z uśmiechem
Mike zadowolony założył mi pierścionek na palec po czym mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i po chwili siedziałam przytulona do niego.Mogła bym tak siedzieć przez resztę życia,a z nim warto.Nagle Sally i Fritz tak z dupy,że tak powiem wbili do pokoju i razem krzyknęli:
-GRATULACJE!!!!
Uniosłam jedną brew śmiejąc się,a Sally podbiegła do mnie i mnie przytuliła.Fritz natomiast podszedł do Mika i jak to facet z facetem uścisnęli sobie dłonie składając gratulacje.
Wszyscy siedzieliśmy jeszcze tak, kiedy nastała 6:00 i ruszyliśmy do samochodu.Gdy byliśmy już w domu, Sally od razu zaciągnęła mnie do pokoju.
-Ej,co się dzieje?-spytałam zdezorientowana
-Jak to co?Bierzesz niedługo ślub!Musimy wybrać suknię-odpowiedziała Sally rzucając mnie na łóżko i zasypując mnie katalogami z sukniami ślubnymi
Odłożyłam wszystko na bok,wstałam i złapałam Sally za barki po czym powiedziałam ostudzając nieco jej entuzjazm:
-Sally,Sally!Chwileczkę!Dopiero co się zaręczyliśmy i nawet nie ustaliliśmy terminu ślubu
-Oj,Jas proszę cię.Naprawdę myślałaś ,że ja z Fritzem o niczym nie wiedzieliśmy?-spytała z powątpiewającą miną
Popatrzyłam na nią chwilę zdezorientowana,ale nie potrwało to długo bo po chwili dodała:
-Tak Jas. Wiedzieliśmy o wszystkim.
-Ty chamska kreaturo-powiedziałam do niej z uśmiechem
Obie się zaśmiałyśmy po czym usiadłyśmy i zaczęłyśmy przeglądać katalogi.Gdy już skończyłyśmy wybrałam 3 sukienki,które najbardziej przypadły mi do gustu:
Wszystkie są piękne,ale nie wiem na którą się zdecydować.
-Ja bym wzięła tą 2-powiedziała Sally
-A ja chyba tą 3-odpowiedziałam
-Dobra.To już będzie tylko i wyłącznie twoja decyzja-stwierdziła Sally odkładając gazetki
Nagle przeszył mnie ostry ból głowy,a obraz stał się rozmazany.Słyszałam jakieś głosy.Chwyciłam się za czoło i lekko przymrużyłam oczy.Zaczęłam szybko mrugać żeby nie zemdleć.
-Jasmine,Jasmine!Wszystko ok?-spytała Sally zaniepokojona
Głosy ucichły,a obraz stał się normalny.Spojrzałam się na Sally i odpowiedziałam:
-Tak.Jest ok
Sally popatrzyła się na mnie po czym razem wstałyśmy i wyszłyśmy z pokoju.Na korytarzu stali chłopacy i gadali o czymś szeptem,a że my z Sally takie ciekawskie jaja :) podeszłyśmy bliżej żeby usłyszeć o czym gadają.
-No i?Posłuchaj mnie Fritz.Biorę z Jas ślub i nie mam zamiaru zapraszać tu mojego brata.Nie wybaczę mu nigdy-powiedział Mike
CO?!Jaki brat?!Mike nigdy mi nic o nim nie wspominał.I czego mu nie wybaczy?
-Mike.Rozumiem.Ok.Popełnił błąd,ale każdy ma prawo do drugiej szansy prawda?-spytał Fritz
-No...tak,ale nie on-odpowiedział Mike
Dobra mam dosyć.O co Kaman?
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Rozdział 22.Oświadczyny
Cała trójka patrzyła na mnie z zachwytem.Gdy staliśmy już przy scenie Toy Bonnie i Toy Chicka zauważyli nas.Momentalnie się na nas rzucili,ale specjalnie daliśmy się złapać.
-Szefie!Mamy ich!-krzyknął Toy Bonnie
Patrzyłam na niego uśmiechając się chamsko.Brak reakcji ze strony Toy Freddiego zaniepokoił ich.Gdy się na mnie spojrzał od razu skumał o co chodzi.Dla pewności spytał się tylko:
-T-ty go p-pokonałaś?
-Tak.A wiesz co to oznacza?Że teraz ja tu rządzę i macie mnie PUŚCIĆ!-Wykrzyknęłam ostatnie słowo po czym się wyrwałam,a następnie popatrzyłam się na nich z satysfakcją.
-Teraz ja tu rządzę i nie życzę sobie takich sytuacji zrozumiano?-spytałam zła
Oni patrzyli na mnie tępym wzrokiem więc powtórzyłam pytanie tylko głośniej bo chyba nie usłyszeli :)
-ZROZUMIANO?!
Pokiwali twierdząco głowami przerażeni.Ich strach dawał mi siłę.Tak jakby karmiłam się ich strachem. Odwróciłam się na pięcie i poszłam do pokoju security.Mike poszedł za mną,ale mrugnął do Sally i Fritza.Jakby mieli coś do ukrycia przede mną.Gdy dotarliśmy na miejsce usiadłam na biurko,a Mike usiadł obok mnie i mnie przytulił.Przez chwilę milczeliśmy,ale w końcu Mike się odezwał:
-Kochanie.Chciałem o czymś z tobą porozmawiać...-zaczął
-Słucham-odpowiedziałam patrząc na niego
-Więc...znamy się bardzo długo i...wiesz jak cię kocham,prawda?-spytał również patrząc na mnie
-Wiem-odpowiedziałam
-I dlatego chciałbym żeby ta miłość trwała wiecznie-powiedział po czym wyjął małe czerwone pudełeczko w kształcie serduszka.-Otwórz-dodał
Powoli otworzyłam pudełeczko.W środku był złoty pierścionek z brylantem.Musiałam przygryźć wargi żeby się nie popłakać.
-Jasmino Johnson.Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i wyjdziesz za mnie?-spytał
Przez chwilę się na niego patrzyłam,ale po chwili odpowiedziałam:
-Mike ja...
-Szefie!Mamy ich!-krzyknął Toy Bonnie
Patrzyłam na niego uśmiechając się chamsko.Brak reakcji ze strony Toy Freddiego zaniepokoił ich.Gdy się na mnie spojrzał od razu skumał o co chodzi.Dla pewności spytał się tylko:
-T-ty go p-pokonałaś?
-Tak.A wiesz co to oznacza?Że teraz ja tu rządzę i macie mnie PUŚCIĆ!-Wykrzyknęłam ostatnie słowo po czym się wyrwałam,a następnie popatrzyłam się na nich z satysfakcją.
-Teraz ja tu rządzę i nie życzę sobie takich sytuacji zrozumiano?-spytałam zła
Oni patrzyli na mnie tępym wzrokiem więc powtórzyłam pytanie tylko głośniej bo chyba nie usłyszeli :)
-ZROZUMIANO?!
Pokiwali twierdząco głowami przerażeni.Ich strach dawał mi siłę.Tak jakby karmiłam się ich strachem. Odwróciłam się na pięcie i poszłam do pokoju security.Mike poszedł za mną,ale mrugnął do Sally i Fritza.Jakby mieli coś do ukrycia przede mną.Gdy dotarliśmy na miejsce usiadłam na biurko,a Mike usiadł obok mnie i mnie przytulił.Przez chwilę milczeliśmy,ale w końcu Mike się odezwał:
-Kochanie.Chciałem o czymś z tobą porozmawiać...-zaczął
-Słucham-odpowiedziałam patrząc na niego
-Więc...znamy się bardzo długo i...wiesz jak cię kocham,prawda?-spytał również patrząc na mnie
-Wiem-odpowiedziałam
-I dlatego chciałbym żeby ta miłość trwała wiecznie-powiedział po czym wyjął małe czerwone pudełeczko w kształcie serduszka.-Otwórz-dodał
Powoli otworzyłam pudełeczko.W środku był złoty pierścionek z brylantem.Musiałam przygryźć wargi żeby się nie popłakać.
-Jasmino Johnson.Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i wyjdziesz za mnie?-spytał
Przez chwilę się na niego patrzyłam,ale po chwili odpowiedziałam:
-Mike ja...
środa, 10 czerwca 2015
Rozdział 21.Zmiany
Popatrzyłam chwilę na niego po czym wyszłam.Na korytarzu usłyszałam krzyki.
-Jasmine!Jasmine!-usłyszałam nawoływanie mnie
-To musi być Sally-pomyślałam
-Tutaj jestem-odkrzyknęłam do siostry
Nie minęło 10 sekund,a Sally już do mnie biegła
Przytuliłam ją najmocniej jak umiałam.Na szczęście nic jej nie jest.Chłopacy też byli cali nie licząc drobnych zadrapań.Popatrzyłam na Sally,ale nie długo bo podszedł do mnie Mike i mnie przytulił.Ale się stęskniłam za nim.Z Fritzem również się przywitałam.Popatrzyłam na nich wszystkich,ale..czy tylko mi się wydaję,że są na mnie...źli?Moje podejrzenia potwierdziły się po chwili bo cała trójka powiedziała jednocześnie:
-Pogięło cię?!
-Jasmine!Jasmine!-usłyszałam nawoływanie mnie
-To musi być Sally-pomyślałam
-Tutaj jestem-odkrzyknęłam do siostry
Nie minęło 10 sekund,a Sally już do mnie biegła
Przytuliłam ją najmocniej jak umiałam.Na szczęście nic jej nie jest.Chłopacy też byli cali nie licząc drobnych zadrapań.Popatrzyłam na Sally,ale nie długo bo podszedł do mnie Mike i mnie przytulił.Ale się stęskniłam za nim.Z Fritzem również się przywitałam.Popatrzyłam na nich wszystkich,ale..czy tylko mi się wydaję,że są na mnie...źli?Moje podejrzenia potwierdziły się po chwili bo cała trójka powiedziała jednocześnie:
-Pogięło cię?!
sobota, 6 czerwca 2015
Rozdział 20.Teraz ja tu wydaję rozkazy
Usłyszałam dobijanie się do drzwi.Wyciągnęłam ostre pazury i czekałam.
-OTWIERAĆ!WIEMY ŻE TAM JESTEŚCIE!-Krzyczał Toy Freddy
Popatrzyłam na drzwi po czym zrobiłam zamaszysty ruch ręką w ich stronę.Tak jak się spodziewałam otworzyły się,a wściekłe animatrony czekały żeby mnie dorwać.Pierwszy wszedł Toy Freddy,a tuż za nim Toy Bonnie i Toy Chicka.Popatrzyli się na mnie i zaczęli się zbliżać.Gdy byli już na niewielkiej odległości ode mnie Toy Freddy przemówił:
-Idziesz z nami
-Musicie mnie zabrać siłą-warknęłam w przenośni i dosłownie
-Da się zrobić-rzekł Toy Freddy po czym się na mnie rzucił
Stanęłam w pozycji obronnej,a na około mnie zaczęło świecić białe,rażące światło.Wyprostowałam dwie ręce przed siebie po czym krzyknęłam z całej siły żeby wzmocnić swoją pewność siebie:
-ZATRZYMAĆ SIĘ!!!!!
Zadziałało bo Toy Freddiego odrzuciło ode mnie z taką siłą,że wypadł aż na korytarz.Osunął się bezwładnie na ziemię po czym zamarł bez ruchu.Wyszczerzyłam ostre jak brzytwa kły i spojrzałam na królika i kurę którzy jeszcze z przerażeniem patrzyli w stronę zamarłego Toy Freddiego.Po kilku chwilach oderwali od niego wzrok i powoli odwrócili się w moją stronę.Żeby ich wystraszyć ponownie wyciągnęłam ręce w ich stronę,a oni wierząc w to,że im coś zrobię rzucili się do ucieczki.Jak słodko :)Opuściłam ręce i wyczarowałam chmurkę na której usiadłam.Czekałam aż misiaczek się obudzi.Chmurka wolno poruszała się w górę i w dół co jeszcze bardziej umiliło mi czekanie.Odwróciłam się w stronę wielkiego okna i zatopiłam oczy w niesamowitym widoku.Myślałam o tym gdzie są teraz Sally,Fritz i Mike.Mam nadzieję,że są bezpieczni.Nie spostrzegłam,że moje włosy delikatnie zaczynają falować i unosić się ku górze.
*Od tego momentu do zakończenia tej sceny Sally jest narratorem*
Tym czasem w lesie...
Powoli podnosiłam się z ziemi po bolesnym upadku.Byłam w środku jakiegoś lasu.Obok mnie leżeli Mike i Fritz.
-Jak tylko ją znajdę to ją zabiję-pomyślałam
-Mike?Wiesz co się stało?Ale mnie łeb nawala-zwrócił się do Mika Fritz zaspanym głosem
-Nic nie pamiętam,a ty Sally?-spytał mnie Mike takim samym głosem
-Poczekaj coś mi świta-powiedziałam powoli się podnosząc
Odczekałam chwilę po czym rzekłam:
-Jasmine została w pizzerii.Toy animatrony chciały nas zaatakować.Uratowała nas przenosząc nas tutaj-powiedziałam po czym szybko dodałam:
-Trzeba ją znaleźć.Szybko.Musimy wydostać się z tego lasu
-Spokojnie.Będzie dobrze.Znajdziemy ją- zaczął uspokajać mnie Fritz widząc moją przestraszoną minę
Chciało mi się płakać,ale musiałam być silna.Dla Jasmine.Zaczęłam rozglądać się po lesie żeby wywęszyć trop Jasmine.Nie wiem czy wspominałam kiedyś,że posiadam zwierzęce zmysły,ale jeżeli nie to teraz się o tym dowiedzieliście:) Mam trop!Dałam znak chłopakom żeby ruszyli za mną,a oni jak na komendę wstali i pobiegli za mną.Po około 10-minutowej wędrówce przez las dotarliśmy na tyły pizzerii.Widać,że Jasmine daleko nas nie wysłała.Ale czy celowo?Nie wiem.Ważne,że znaleźliśmy pizzerię i możemy znaleźć Jas.
W tym samym czasie...
Słyszę,że Toy Freddy powoli się rusza.Celowo się nie odwracam.To część mojego planu.Mogę tylko nasłuchiwać.Więc teraz wstaje.Zapewne rozgląda się nie wiedząc gdzie jest i co się stało.To typowe w tym przypadku.Po kilku chwilach odzyska pełną świadomość.Zbliża się do mnie.Powolne i sprecyzowane kroki sprawiały,że napięcie narastało.Ale czekałam cierpliwie.Kroki ucichły,a więc stanął.
-Odwróć się-powiedział
Odwróciłam głowę,ale tak że było widać tylko jeden profil.Widok musiał być mocno przerażający bo Toy Freddy cofnął się i prawie upadł.Moje oko było całe białe i świeciło,a że świecił księżyc to pod jego światłem moje falujące włosy przy oknie dopełniały cały efekt.Toy Freddy choć mocno przerażony wyprostował się i zaczął iść w moją stronę.Po drodze chwycił pierwsze co mu wpadło w łapy i zrobił szybki ruch jakby chciał mnie dźgnąć.Uniknęłam jednak jego ciosu zmieniając się w dym.Tym gestem mocno mnie rozwścieczył więc pokazałam kły,a moje oczy zmieniły się w dwie czerwone szparki z których pulsowało mocne światło.Obróciłam się i wyciągnęłam swoje rozłożyste skrzydła.Podbiegłam szybko do Toy Freddiego i wybiłam mu z ręki narzędzie,które wbiło się w podłogę na drugim końcu pokoju.Toy Freddy upadł na ziemię,ale ja chwyciłam go za muszkę i przyciągnęłam do siebie.Patrzyłam na niego z nienawiścią,ale i z satysfakcją.To ode mnie zależało teraz jego życie.Patrzyłam się tak jeszcze chwilę po czym powiedziałam do niego swoim strasznym głosem:
-Teraz ja tu wydaję rozkazy.
-OTWIERAĆ!WIEMY ŻE TAM JESTEŚCIE!-Krzyczał Toy Freddy
Popatrzyłam na drzwi po czym zrobiłam zamaszysty ruch ręką w ich stronę.Tak jak się spodziewałam otworzyły się,a wściekłe animatrony czekały żeby mnie dorwać.Pierwszy wszedł Toy Freddy,a tuż za nim Toy Bonnie i Toy Chicka.Popatrzyli się na mnie i zaczęli się zbliżać.Gdy byli już na niewielkiej odległości ode mnie Toy Freddy przemówił:
-Idziesz z nami
-Musicie mnie zabrać siłą-warknęłam w przenośni i dosłownie
-Da się zrobić-rzekł Toy Freddy po czym się na mnie rzucił
Stanęłam w pozycji obronnej,a na około mnie zaczęło świecić białe,rażące światło.Wyprostowałam dwie ręce przed siebie po czym krzyknęłam z całej siły żeby wzmocnić swoją pewność siebie:
-ZATRZYMAĆ SIĘ!!!!!
Zadziałało bo Toy Freddiego odrzuciło ode mnie z taką siłą,że wypadł aż na korytarz.Osunął się bezwładnie na ziemię po czym zamarł bez ruchu.Wyszczerzyłam ostre jak brzytwa kły i spojrzałam na królika i kurę którzy jeszcze z przerażeniem patrzyli w stronę zamarłego Toy Freddiego.Po kilku chwilach oderwali od niego wzrok i powoli odwrócili się w moją stronę.Żeby ich wystraszyć ponownie wyciągnęłam ręce w ich stronę,a oni wierząc w to,że im coś zrobię rzucili się do ucieczki.Jak słodko :)Opuściłam ręce i wyczarowałam chmurkę na której usiadłam.Czekałam aż misiaczek się obudzi.Chmurka wolno poruszała się w górę i w dół co jeszcze bardziej umiliło mi czekanie.Odwróciłam się w stronę wielkiego okna i zatopiłam oczy w niesamowitym widoku.Myślałam o tym gdzie są teraz Sally,Fritz i Mike.Mam nadzieję,że są bezpieczni.Nie spostrzegłam,że moje włosy delikatnie zaczynają falować i unosić się ku górze.
*Od tego momentu do zakończenia tej sceny Sally jest narratorem*
Tym czasem w lesie...
Powoli podnosiłam się z ziemi po bolesnym upadku.Byłam w środku jakiegoś lasu.Obok mnie leżeli Mike i Fritz.
-Jak tylko ją znajdę to ją zabiję-pomyślałam
-Mike?Wiesz co się stało?Ale mnie łeb nawala-zwrócił się do Mika Fritz zaspanym głosem
-Nic nie pamiętam,a ty Sally?-spytał mnie Mike takim samym głosem
-Poczekaj coś mi świta-powiedziałam powoli się podnosząc
Odczekałam chwilę po czym rzekłam:
-Jasmine została w pizzerii.Toy animatrony chciały nas zaatakować.Uratowała nas przenosząc nas tutaj-powiedziałam po czym szybko dodałam:
-Trzeba ją znaleźć.Szybko.Musimy wydostać się z tego lasu
-Spokojnie.Będzie dobrze.Znajdziemy ją- zaczął uspokajać mnie Fritz widząc moją przestraszoną minę
Chciało mi się płakać,ale musiałam być silna.Dla Jasmine.Zaczęłam rozglądać się po lesie żeby wywęszyć trop Jasmine.Nie wiem czy wspominałam kiedyś,że posiadam zwierzęce zmysły,ale jeżeli nie to teraz się o tym dowiedzieliście:) Mam trop!Dałam znak chłopakom żeby ruszyli za mną,a oni jak na komendę wstali i pobiegli za mną.Po około 10-minutowej wędrówce przez las dotarliśmy na tyły pizzerii.Widać,że Jasmine daleko nas nie wysłała.Ale czy celowo?Nie wiem.Ważne,że znaleźliśmy pizzerię i możemy znaleźć Jas.
W tym samym czasie...
Słyszę,że Toy Freddy powoli się rusza.Celowo się nie odwracam.To część mojego planu.Mogę tylko nasłuchiwać.Więc teraz wstaje.Zapewne rozgląda się nie wiedząc gdzie jest i co się stało.To typowe w tym przypadku.Po kilku chwilach odzyska pełną świadomość.Zbliża się do mnie.Powolne i sprecyzowane kroki sprawiały,że napięcie narastało.Ale czekałam cierpliwie.Kroki ucichły,a więc stanął.
-Odwróć się-powiedział
Odwróciłam głowę,ale tak że było widać tylko jeden profil.Widok musiał być mocno przerażający bo Toy Freddy cofnął się i prawie upadł.Moje oko było całe białe i świeciło,a że świecił księżyc to pod jego światłem moje falujące włosy przy oknie dopełniały cały efekt.Toy Freddy choć mocno przerażony wyprostował się i zaczął iść w moją stronę.Po drodze chwycił pierwsze co mu wpadło w łapy i zrobił szybki ruch jakby chciał mnie dźgnąć.Uniknęłam jednak jego ciosu zmieniając się w dym.Tym gestem mocno mnie rozwścieczył więc pokazałam kły,a moje oczy zmieniły się w dwie czerwone szparki z których pulsowało mocne światło.Obróciłam się i wyciągnęłam swoje rozłożyste skrzydła.Podbiegłam szybko do Toy Freddiego i wybiłam mu z ręki narzędzie,które wbiło się w podłogę na drugim końcu pokoju.Toy Freddy upadł na ziemię,ale ja chwyciłam go za muszkę i przyciągnęłam do siebie.Patrzyłam na niego z nienawiścią,ale i z satysfakcją.To ode mnie zależało teraz jego życie.Patrzyłam się tak jeszcze chwilę po czym powiedziałam do niego swoim strasznym głosem:
-Teraz ja tu wydaję rozkazy.
środa, 3 czerwca 2015
Rozdział 19.Ucieczka cz.2/2
Fritz nadal patrzył na pomieszczenie nieprzytomnym wzrokiem.Sally uklęknęła przy nim i mocno go przytuliła.Fritz na nasze szczęście nie doznał amnezji co było bardzo prawdopodobne w tym przypadku.Martwiłam się jednak. Rozglądał się po pomieszczeniu jakby go nie znał.W końcu po tej chwili ciszy odezwałam się ja.
-Fritz.Pamiętasz nas?-spytałam niepewnie
On podrapał się po głowie i odrzekł:
-Chyba tak,Jasmine?
-Tak.A jego i ją pamiętasz?-spytałam już bardziej uradowana
-Tak.Mike i Sally.Jakbym mógł was zapomnieć?-spytał po czym się przewrócił się z powrotem na plecy bo Sally się na niego rzuciła.Patrzyłam z Mikiem na tą uroczą scenkę i patrzyła bym dalej gdyby nie krzyki na korytarzu.Wszyscy gwałtownie się odwróciliśmy i zaczęliśmy nasłuchiwać w napięciu.
-Fritz.Pamiętasz nas?-spytałam niepewnie
On podrapał się po głowie i odrzekł:
-Chyba tak,Jasmine?
-Tak.A jego i ją pamiętasz?-spytałam już bardziej uradowana
-Tak.Mike i Sally.Jakbym mógł was zapomnieć?-spytał po czym się przewrócił się z powrotem na plecy bo Sally się na niego rzuciła.Patrzyłam z Mikiem na tą uroczą scenkę i patrzyła bym dalej gdyby nie krzyki na korytarzu.Wszyscy gwałtownie się odwróciliśmy i zaczęliśmy nasłuchiwać w napięciu.
sobota, 30 maja 2015
Rozdział 19.Ucieczka cz.1/2
Powoli zaczęłam otwierać oczy.Co się stało?Gdzie jestem?Zaraz....GDZIE SALLY,FRITZ I MIKE?!Gwałtownie się podniosłam co nie było dobrym pomysłem bo walnęłam w jakąś ściankę.
-Auć-powiedziałam masując sobie głowę
-Jas!Żyjesz!-usłyszałam za sobą pełen radości głos.Od razu zorientowałam się,że należy on do Sally
-Tak.Żyję-odparłam z uśmiechem po czym wstałam
Sally podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.Stałyśmy tak jeszcze chwilę po czym odkleiłyśmy się od siebie.Popatrzyłam na pomieszczenie.
-Auć-powiedziałam masując sobie głowę
-Jas!Żyjesz!-usłyszałam za sobą pełen radości głos.Od razu zorientowałam się,że należy on do Sally
-Tak.Żyję-odparłam z uśmiechem po czym wstałam
Sally podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.Stałyśmy tak jeszcze chwilę po czym odkleiłyśmy się od siebie.Popatrzyłam na pomieszczenie.
Rozdział 18.Porwanie
Popatrzyli tylko na mnie i wszyscy dostaliśmy głupawki bo słyszeliśmy jak Toy Freddy i Toy Chica biegną przez korytarz i wrzeszczą ze strachu.Jednak nasz śmiech nie potrwał długo.Usłyszeliśmy przerażające krzyki dobiegające ze Show Stage. Momentalnie spoważnieliśmy i pobiegliśmy do miejsca hałasu. Gdy dobiegliśmy na miejsce zobaczyliśmy,że Toy Bonnie i Bonnie się kłócą.Ale...ONI CHCĄ SIĘ POBIĆ!!!!Trzeba ich rozdzielić!!!Momentalnie pobiegłam do Bonniego,a Sally do Toy Bonniego. Z całych sił próbowałyśmy ich rozdzielić,a chłopacy stali sobie z boku i patrzyli jak się męczymy.Króliki wyrywały się jak mogły,ale to nas nie powstrzymało.
-Bonnie!Proszę cię,nie warto-powiedziałam do królika
-Bonnie!Proszę cię,nie warto-powiedziałam do królika
piątek, 29 maja 2015
Przedstawienie postaci II
Hej.Ten post poświęcę na ponowne przedstawienie wam postaci z mojego opowiadania.Dziś poznacie wygląd chłopców oraz koszmarnych wersji naszych siostrzyczek :)
Więc najpierw Mike.
Więc najpierw Mike.
Błagam.Nie piszcie,że Mike ma źle dopracowane włosy bo ja się męczyłam żeby go zapisać.
Więc jak widzicie Mike ma włosy koloru brązowego.Nosi koszulę w kratę,jeansy oraz trampki kolorystycznie dobrane do koszuli.Dla dopełnienia nosi zegarek na lewej ręce.Ma oczy koloru zielonego.
środa, 27 maja 2015
Rozdział 17.No to wracamy do gry.
-Tak-odpowiedział krótko
Chwileczkę....sprawdzę go jeszcze raz.Tak na wszelki wypadek.
-A pamiętasz kim jesteś?-spytałam podejrzliwie
-Tak.Nie musisz mnie sprawdzać Jasmine-odpowiedział krzyżując ręce i robiąc obrażoną minę
Niebieski królik wyszedł z pomieszczenia i skierował się w stronę show stage. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam na zegarek. Była piąta.Pożegnałam się z marionetką i wyszłam z kącika nagród.Chciałam być już w biurze.Gdy dotarłam na miejsce zastałam Toy Freddie'go i Toy Chicę prowadzących rozmowę z Sally i Fritzem.Widać było,że się kłócili.Chcąc podsłuchać ich rozmowę i dalej pozostać niezauważona zmieniłam się w dym i skierowałam się ku górze by z sufitu móc wszystko słyszeć.
-Skoro Toy Bonnie został naprawiony to możecie usunąć ze sceny tego waszego śmiecia.Nie jest nam do niczego potrzebny-powiedział Toy Freddy z pogardą
Co?!Jak on śmiał tak nazywać Bonniego?!Za chwilę ja mu zrobię śmiecia z twarzy.Już nigdy się nie pojawi na scenie.
-Uspokójcie się. Jasmine może was usłyszeć-odpowiedziała Sally rozglądając się przerażona po pomieszczeniu
-A co mnie ona obchodzi?Żałosna dziewczynka która udaje,że ma jakąś wielką moc-powiedział Toy Freddy lekceważącym i lekko złym głosem
Chwileczkę....sprawdzę go jeszcze raz.Tak na wszelki wypadek.
-A pamiętasz kim jesteś?-spytałam podejrzliwie
-Tak.Nie musisz mnie sprawdzać Jasmine-odpowiedział krzyżując ręce i robiąc obrażoną minę
Niebieski królik wyszedł z pomieszczenia i skierował się w stronę show stage. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam na zegarek. Była piąta.Pożegnałam się z marionetką i wyszłam z kącika nagród.Chciałam być już w biurze.Gdy dotarłam na miejsce zastałam Toy Freddie'go i Toy Chicę prowadzących rozmowę z Sally i Fritzem.Widać było,że się kłócili.Chcąc podsłuchać ich rozmowę i dalej pozostać niezauważona zmieniłam się w dym i skierowałam się ku górze by z sufitu móc wszystko słyszeć.
-Skoro Toy Bonnie został naprawiony to możecie usunąć ze sceny tego waszego śmiecia.Nie jest nam do niczego potrzebny-powiedział Toy Freddy z pogardą
Co?!Jak on śmiał tak nazywać Bonniego?!Za chwilę ja mu zrobię śmiecia z twarzy.Już nigdy się nie pojawi na scenie.
-Uspokójcie się. Jasmine może was usłyszeć-odpowiedziała Sally rozglądając się przerażona po pomieszczeniu
-A co mnie ona obchodzi?Żałosna dziewczynka która udaje,że ma jakąś wielką moc-powiedział Toy Freddy lekceważącym i lekko złym głosem
środa, 20 maja 2015
Rozdział 16.On ma obsesję
Tej nocy jak zwykle poszliśmy do pracy.Tym razem we czwórkę.Początkowo namawiałam Mika żeby został,ale on się uparł i powiedział,że to dla mojego bezpieczeństwa.W sumie to lepiej bo Mike ma ogromny samochód więc mieliśmy dużo miejsca.Nie żeby w samochodzie Fritza było źle,ale wiecie:)Gdy byliśmy już w środku usłyszeliśmy kroki.
-Pewnie to któryś z animatroników-powiedziałam
-Tak.Pewnie tak-potwierdziła Sally
Z ciemnego korytarza wyłoniła się Toy Chica. Nie wiem czemu,ale miałam wrażenie że jest na mnie zła.
-Emmmm......możemy w czymś pomóc?-spytałam niepewnie
-O Toy Bonnim to już zapomniałaś?-spytała z wyrzutem
Cholera.Faktycznie o nim zapomniałam.No cóż muszę go dzisiaj naprawić.
-Sorry.Zapomniało mi się.Już idę do niego-powiedziałam
-To się pospiesz-odpowiedziała niemiłym tonem
Minęliśmy ją i ruszyliśmy ku pokoju nagród gdzie znajdował się nasz "poszkodowany".Mieszkała tam również jakaś....marionetka?
-Pewnie to któryś z animatroników-powiedziałam
-Tak.Pewnie tak-potwierdziła Sally
Z ciemnego korytarza wyłoniła się Toy Chica. Nie wiem czemu,ale miałam wrażenie że jest na mnie zła.
-Emmmm......możemy w czymś pomóc?-spytałam niepewnie
-O Toy Bonnim to już zapomniałaś?-spytała z wyrzutem
Cholera.Faktycznie o nim zapomniałam.No cóż muszę go dzisiaj naprawić.
-Sorry.Zapomniało mi się.Już idę do niego-powiedziałam
-To się pospiesz-odpowiedziała niemiłym tonem
Minęliśmy ją i ruszyliśmy ku pokoju nagród gdzie znajdował się nasz "poszkodowany".Mieszkała tam również jakaś....marionetka?
poniedziałek, 4 maja 2015
Przerwa
Cześć.Chciałabym wam ogłosić,że do około 20.05.2015 nie będzie nowych postów.Przepraszam,naprawdę ale muszę zebrać wszystkie moje pomysły w całość,a to jest na serio trudne.Wybaczcie i do zobaczenia 21.05 :)
Rozdział 15.Jesteś taki głupi czy tylko udajesz?
Hej na początku tego posta chciałabym tylko polecić wam bloga mojej koleżanki:http://kosmitk.blogspot.com Chciałam też podziękować za ponad 1000 wyświetleń.Przekręciliście licznik w drugą stronę.Dzięki serdeczne za to,że jesteście:)
-Nie mogę powiedzieć bo dojdzie do tragedii-powiedziałam patrząc mu w oczy
-Pamiętasz co sobie przysięgliśmy jak się poznaliśmy?-spytał Mike
Pomyślałam chwilę po czym odrzekłam:
-Że nie będziemy mieć przed sobą tajemnic
-No właśnie.Powiedziałaś,że zawsze będziesz się tego trzymać.Dotychczas nie złamałaś tego słowa,ale teraz...chyba tak-powiedział.W jego głosie usłyszałam zawiedzenie.
Zawsze wiedział jak mnie podejść.Musiałam mu powiedzieć.
-To trochę skomplikowane.Muszę ci to wszystko na spokojnie wyjaśnić-powiedziałam
-Spoko mam czas-odpowiedział siadając
Usiadałam obok niego i przez najbliższe 2 godziny opowiedziałam mu wszystko co wiem;o animatronikach,o tym kim są,kim jest ich zabójca oraz o tym czego najbardziej chciał się dowiedzieć czyli o moim wypadku.
-Nie mogę powiedzieć bo dojdzie do tragedii-powiedziałam patrząc mu w oczy
-Pamiętasz co sobie przysięgliśmy jak się poznaliśmy?-spytał Mike
Pomyślałam chwilę po czym odrzekłam:
-Że nie będziemy mieć przed sobą tajemnic
-No właśnie.Powiedziałaś,że zawsze będziesz się tego trzymać.Dotychczas nie złamałaś tego słowa,ale teraz...chyba tak-powiedział.W jego głosie usłyszałam zawiedzenie.
Zawsze wiedział jak mnie podejść.Musiałam mu powiedzieć.
-To trochę skomplikowane.Muszę ci to wszystko na spokojnie wyjaśnić-powiedziałam
-Spoko mam czas-odpowiedział siadając
Usiadałam obok niego i przez najbliższe 2 godziny opowiedziałam mu wszystko co wiem;o animatronikach,o tym kim są,kim jest ich zabójca oraz o tym czego najbardziej chciał się dowiedzieć czyli o moim wypadku.
piątek, 24 kwietnia 2015
Krótka informacja
Cześć.Chciałam was poinformować,że zaczęłam pisać już opowiadanie o córce Purple Guy'a. Mam nadzieję,że się wam spodoba tak jak to opowiadanie:) A pro po.Bardzo,bardzo dziękuję za ponad 600 wyświetleń:)Jesteście naprawdę kochani.Nie spodziewałam się 300,a tu 600.Jesteście niesamowici:)
LINK DO CÓRKI PURPLE GUY'A---------->purpleguymonster.blogspot.com
Jeszcze raz wielkie dzięki i do zobaczenia w nowym rozdziale, na razie!:)
LINK DO CÓRKI PURPLE GUY'A---------->purpleguymonster.blogspot.com
Jeszcze raz wielkie dzięki i do zobaczenia w nowym rozdziale, na razie!:)
czwartek, 23 kwietnia 2015
Rozdział 14.Że co proszę?
-Fritz przynieś apteczkę.Będziemy jej potrzebować-powiedziała Sally mierząc mnie wzrokiem
Chłopak wstał i chciał już wyjść z pokoju,ale zagrodziłam mu drogę.
-Nie potrzeba.Dobrze się czuję-powiedziałam próbując zachować pozory
-Jasie,ale to są naprawdę poważne rany.A jak Mike to zobaczy?-spytała Sally patrząc na mnie zatroskanym wzrokiem
Chłopak wstał i chciał już wyjść z pokoju,ale zagrodziłam mu drogę.
-Nie potrzeba.Dobrze się czuję-powiedziałam próbując zachować pozory
-Jasie,ale to są naprawdę poważne rany.A jak Mike to zobaczy?-spytała Sally patrząc na mnie zatroskanym wzrokiem
wtorek, 21 kwietnia 2015
Pół rozdział 13.W obronie przyjaciół.[Cz.2]
W końcu usłyszałam jak stanął na podłodze.Stałam tyłem więc go nie widziałam,ale czułam na sobie jego wzrok.Potem usłyszałam szczęk żelaza(chyba nie muszę wam mówić,że to nóż) i powolne kroki.Zbliżał się w moją stronę.
-Zginiesz-wyszeptał
Odwróciłam się w jego stronę.Moje oczy zmieniły się w delikatne szparki koloru żółtego.Stałam pokazując tylko swój lewy profil.
-Zginiesz-wyszeptał
Odwróciłam się w jego stronę.Moje oczy zmieniły się w delikatne szparki koloru żółtego.Stałam pokazując tylko swój lewy profil.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Pół rozdział 13.W obronie przyjaciół [Cz.1]
Oglądaliśmy różne instrukcje,książki i rachunki.Natknęliśmy się nawet na kilka pojedynczych ksiąg dotyczących poszczególnych animatroników. Były kolejno uporządkowane:
-Freddy
-Bonnie
-Chica
-Foxy
-Mangle
oraz...nijacy Balloon Boy i marionetka.Nie znam ich,ale wyglądali interesująco.
-Freddy
-Chica
-Foxy
-Mangle
oraz...nijacy Balloon Boy i marionetka.Nie znam ich,ale wyglądali interesująco.
wtorek, 14 kwietnia 2015
Informacja.
Przepraszam,że to nie rozdział ale mam kilka pomysłów i muszę was spytać o opinię.Więc sprawa numer jeden:
-Czy chcielibyście żeby Jasmine była w ciąży?
Wiem,że to zrąbany pomysł,ale jak dla mnie nawet fajny.Chcę tylko poznać waszą opinię żeby nie było.Także piszcie w komentarzach co o tym sądzicie.
-Czy chcielibyście żeby Jasmine była w ciąży?
Wiem,że to zrąbany pomysł,ale jak dla mnie nawet fajny.Chcę tylko poznać waszą opinię żeby nie było.Także piszcie w komentarzach co o tym sądzicie.
Rozdział 12.Kto siedział w biurze?
W naszym biurze siedział Purple Guy-znany jako Vincent. Na nasze szczęście był odwrócony tyłem do nas więc nie musieliśmy się wiele namyślać czy zostać.Powoli się cofaliśmy uważając na najmniejszy krok.W końcu gdy doszliśmy do jakiegoś pomieszczenia schowaliśmy się tam,a Fritz zabarykadował drzwi-na wszelki wypadek.Dopiero po chwili zorientowaliśmy się,że siedzimy w pokoju Mangle. Przerażona i bliska łez popatrzyłam na nią.
-Co...się stało?-spytała
-Ktoś siedzi w naszym biurze.Prawdopodobnie to wasz zabójca-odpowiedziała Sally przytulając się do Fritza
-Co...się stało?-spytała
-Ktoś siedzi w naszym biurze.Prawdopodobnie to wasz zabójca-odpowiedziała Sally przytulając się do Fritza
piątek, 10 kwietnia 2015
Rozdział 11.Ale mi się nie chce
Godzinę przed rozpoczęciem pracy obudziła mnie Sally.Powiedziała,ze musimy się już zbierać.
-Ale mi się nie chce-zaczęłam marudzić
-Wstawaj.Musimy iść-powiedziała Sally
-Nie chce mi się.Idź sama-powiedziałam naciągając kołdrę na głowę.Jednak Sally wiedziała gdzie uderzyć.Zaczęła mnie łaskotać,a ja próbowałam ją zrzucić.
-Nie,nie przestań-powiedziałam śmiejąc się co drugie słowo
-Ale mi się nie chce-zaczęłam marudzić
-Wstawaj.Musimy iść-powiedziała Sally
-Nie chce mi się.Idź sama-powiedziałam naciągając kołdrę na głowę.Jednak Sally wiedziała gdzie uderzyć.Zaczęła mnie łaskotać,a ja próbowałam ją zrzucić.
-Nie,nie przestań-powiedziałam śmiejąc się co drugie słowo
środa, 8 kwietnia 2015
Rozdział 10.Kłótnia.
Gdy zasnęłam zaczęły śnić mi się koszmary.Pamiętam tylko jeden.Opowiem o nim w skrócie:
Szłam opustoszałym korytarzem pizzerii.Była noc. Nagle pojawił się cień jakiejś postaci.Nie był to animatronik tylko człowiek. Nagle jego twarz wyszczerzyła się w psychicznym,nieludzkim uśmiechu. Zaczął do mnie podchodzić.Cofałam się,aż nie mogłam już dalej ponieważ był koniec korytarza.Nagle się na mnie rzucił.Słyszałam tylko krzyk,a potem napis "It's me"...napisany krwią.
Szłam opustoszałym korytarzem pizzerii.Była noc. Nagle pojawił się cień jakiejś postaci.Nie był to animatronik tylko człowiek. Nagle jego twarz wyszczerzyła się w psychicznym,nieludzkim uśmiechu. Zaczął do mnie podchodzić.Cofałam się,aż nie mogłam już dalej ponieważ był koniec korytarza.Nagle się na mnie rzucił.Słyszałam tylko krzyk,a potem napis "It's me"...napisany krwią.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 9.Mike i Fritz
-Szczerze miałam taką ochotę-powiedziałam po czym się zaśmiałam
Szłyśmy tak i gadałyśmy gdy nagle zobaczyłyśmy w holu jakiegoś mężczyznę.Zaczął powoli się do nas zbliżać.
-Cześć skarbie-powiedział
-Mike.Nareszcie.Czekałam na ciebie-powiedziałam i go przytuliłam
Szłyśmy tak i gadałyśmy gdy nagle zobaczyłyśmy w holu jakiegoś mężczyznę.Zaczął powoli się do nas zbliżać.
-Cześć skarbie-powiedział
-Mike.Nareszcie.Czekałam na ciebie-powiedziałam i go przytuliłam
niedziela, 5 kwietnia 2015
Rozdział 8.Ja nigdy nie kłamię.
Pochyliłam się nad robotem,a ten powoli podniósł głowę.
-Witam ponownie-powiedziałam uśmiechając się
-Po co przyszłaś?-spytał Old Freddy
-Mam za zadanie naprawić tego oto pana-odpowiedziałam prezentując Bonniego
-Witam ponownie-powiedziałam uśmiechając się
-Po co przyszłaś?-spytał Old Freddy
-Mam za zadanie naprawić tego oto pana-odpowiedziałam prezentując Bonniego
sobota, 4 kwietnia 2015
Rozdział 7.Przestań.
-Prawda?-spytała tym razem bardziej groźnie
-Tak-odpowiedziałam starając się nie rozpłakać choć byłam na skraju załamania nerwowego
Mangle chyba to zauważyła bo postanowiła już nie pytać mnie o nic.Po prostu wstała i wyszła ponieważ musiała coś załatwić.W tym samym czasie Sally siedziała w pokoju seciurity,gdy nagle w wentylach zobaczyła Toy Bonniego po czym nawiązała z nim kontakt wzrokowy. Toy Bonnie jedną
-Tak-odpowiedziałam starając się nie rozpłakać choć byłam na skraju załamania nerwowego
Mangle chyba to zauważyła bo postanowiła już nie pytać mnie o nic.Po prostu wstała i wyszła ponieważ musiała coś załatwić.W tym samym czasie Sally siedziała w pokoju seciurity,gdy nagle w wentylach zobaczyła Toy Bonniego po czym nawiązała z nim kontakt wzrokowy. Toy Bonnie jedną
Rozdział 6.Opowieść Jasmine
" Gdy miałam 12 lat szłam ulicą.Rozmyślałam o przeprowadzce do nowego miasta.W pewnym momencie zauważyłam starszą kobietę.Nie wiem czemu dopiero teraz spostrzegłam,że ulice są puste.Staruszka zaczęła iść w moją stronę.Trochę się przestraszyłam,więc zaczęłam uciekać.Nagle
Rozdział 5.Nowa przyjaciółka
Gdy się ocknęłam znajdowałam się w jakimś pokoju.Obok mnie siedziała Sally,na szczęście przytomna.Gdy zobaczyła,że się ruszam podbiegła do mnie i przytuliła mnie.Nagle dopadł mnie silny ból głowy.Sally natychmiast zwolniła uścisk,a ból minął.
-Jak się czujesz?-zapytała Sally sprawdzając czy mam gorączkę.
-Jak się czujesz?-zapytała Sally sprawdzając czy mam gorączkę.
piątek, 3 kwietnia 2015
Przedstawienie postaci[Jakby co.To nie rozdział]
Cześć.Tego posta chciałabym poświęcić na przybliżenie wam wyglądów i charakterów postaci oraz dopowiedzenie kilku słów o mojej opowieści.
Jasmine
Jakby co ogon i uszy są sztuczne.
Charakter:
Jasmine jest bardzo wrażliwa na cudzą krzywdę(o czym zresztą się dowiadujemy się w 4 rozdziale)
Oprócz tego ma sekretną umiejętność.Panuje nad nią siła która
Jasmine
Jakby co ogon i uszy są sztuczne.
Charakter:
Jasmine jest bardzo wrażliwa na cudzą krzywdę(o czym zresztą się dowiadujemy się w 4 rozdziale)
Oprócz tego ma sekretną umiejętność.Panuje nad nią siła która
środa, 1 kwietnia 2015
Rozdział 4.Spadaj.Mam plany na wieczór
Wychodząc spotkałam Sally.Powiedziała,ze Alex już wyszedł i mamy 10 minut do rozpoczęcia pracy.
-Nasza praca polega na pilnowaniu tych robocików-powiedziała Sally znudzonym głosem
-To fajnie.Pójdę do naszego pokoju-powiedziałam lekceważącym tonem
-Nasza praca polega na pilnowaniu tych robocików-powiedziała Sally znudzonym głosem
-To fajnie.Pójdę do naszego pokoju-powiedziałam lekceważącym tonem
Rozdział 3.Czy starsze znaczy gorsze?
-Już dobrze?-zapytała Sally z nutką niepewności.
-Tak w porządku-powiedziałam już normalnym głosem
-Musisz nauczyć się to kontrolować-powiedziała Sally
-Wiem,ale to teraz najmniejszy problem.Skupmy się na tym co się wydarzyło w pizzerii-odparłam
-Załatwiłam nam pracę. Sama niedawno mówiłaś,że potrzeba nam pracy.To jest.-powiedziała już weselsza
-Tak w porządku-powiedziałam już normalnym głosem
-Musisz nauczyć się to kontrolować-powiedziała Sally
-Wiem,ale to teraz najmniejszy problem.Skupmy się na tym co się wydarzyło w pizzerii-odparłam
-Załatwiłam nam pracę. Sama niedawno mówiłaś,że potrzeba nam pracy.To jest.-powiedziała już weselsza
wtorek, 31 marca 2015
Rozdział 2.Niekontrolowane zachowanie
W środku aż huczało od krzyków,śmiechów i zabaw dzieci. Prawdopodobnie trwało przyjęcie urodzinowe co stwierdziłyśmy po wielkim banerze z napisem: "Wszystkiego najlepszego John"
Patrzyłyśmy na to wszystko ze zdziwieniem gdy podszedł do nas mężczyzna wyglądający na bogatego.
wtorek, 24 marca 2015
Rozdział 1.Freddy Fazbear's Pizza
Tamtego dnia razem z Sally wybrałyśmy się do lunaparku. Podobno szykowały się nowe atrakcje.
Byłyśmy tego bardzo ciekawe,więc nie wahałyśmy się ani sekundy. Idąc tam rozmawiałyśmy o tym jak mogą wyglądać nowości.
-Mam nadzieję,że będą straszne-powiedziałam śmiejąc się przy tym.
-Ja chcę tylko, aby było coś ciekawego dla mnie oczywiście- odpowiedziała Sally robiąc tą swoją
Byłyśmy tego bardzo ciekawe,więc nie wahałyśmy się ani sekundy. Idąc tam rozmawiałyśmy o tym jak mogą wyglądać nowości.
-Mam nadzieję,że będą straszne-powiedziałam śmiejąc się przy tym.
-Ja chcę tylko, aby było coś ciekawego dla mnie oczywiście- odpowiedziała Sally robiąc tą swoją
poniedziałek, 23 marca 2015
Prolog
Dzisiejsza data to 11.04.1987 czyli dzień który rozpoczął mój koszmar. Nazywam się Jasmine. Mam 18 lat. Moją młodszą siostrą jest 15 letnia Sally. Chcemy wam opowiedzieć naszą historię która spotkała nas w Freddy Fazbear's Pizza...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




