Popatrzyli tylko na mnie i wszyscy dostaliśmy głupawki bo słyszeliśmy jak Toy Freddy i Toy Chica biegną przez korytarz i wrzeszczą ze strachu.Jednak nasz śmiech nie potrwał długo.Usłyszeliśmy przerażające krzyki dobiegające ze Show Stage. Momentalnie spoważnieliśmy i pobiegliśmy do miejsca hałasu. Gdy dobiegliśmy na miejsce zobaczyliśmy,że Toy Bonnie i Bonnie się kłócą.Ale...ONI CHCĄ SIĘ POBIĆ!!!!Trzeba ich rozdzielić!!!Momentalnie pobiegłam do Bonniego,a Sally do Toy Bonniego. Z całych sił próbowałyśmy ich rozdzielić,a chłopacy stali sobie z boku i patrzyli jak się męczymy.Króliki wyrywały się jak mogły,ale to nas nie powstrzymało.
-Bonnie!Proszę cię,nie warto-powiedziałam do królika
-Właśnie,że warto. Puść mnie!!Zabiję go!!!-krzyczał Bonnie ignorując moje słowa
-No to się rozpęta piekło-pomyślałam
Nie dali mi wyboru.Nie chciałam żeby do tego doszło,ale cóż.Sami nawtykali sobie biedy.Popatrzyłam na Sally i zrozumiała o co mi chodzi.Powoli puściła Toy Bonniego,a ja puściłam Bonniego.(Teraz wyobraźcie to sobie w zwolnionym tempie: Toy Bonnie i Bonnie rzucają się na siebie tak jak wykonują jumpscary)Gdy dosłownie ułamek sekundy dzielił ich od rzucenia się na siebie rozdzieliłam ich zaporą z kamienia.Wiecie.Po prostu wyczarowałam ścianę z kamienia.Ściana nie była gruba bo nie chciałam żeby coś im się stało.Uderzyli oboje w ścianę i odrzuciło ich z wielką siłą.Upadli po obu przeciwnych stronach sceny i zaczęli masować sobie głowy.Mieli w nich wgniecenia.Może przesadziłam?Nie,raczej nie :D Popatrzyli na mnie obrażonymi minami.
-Można było tego uniknąć-powiedziałam pouczającym tonem z uśmiechem na ustach
Popatrzyli na siebie i odwrócili głowy krzyżując jednocześnie ręce
Przewróciłam oczami i odwróciłam się z zamiarem wyjścia z pomieszczenia.Uniemożliwiła mi to Toy Chica. Znowu gapiła się na mnie jakby była zła.Postanowiłam ją zignorować i wyjść drugą stroną.Znowu jednak nie mogłam wyjść tym razem przez Toy Freddiego.
-Okej.O co wam chodzi?-spytałam
-Nie wyjdziesz stąd-odpowiedział,a jego oczy zrobiły się czarne z dwoma malutkimi,białymi punkcikami
Uderzył mnie,a ja upadłam na ziemię.Podtrzymywałam się jedną ręką,a drugą masowałam rozdarty policzek.Nagle wszystko zaczęło mi się rozmazywać.
-Jasmine!-usłyszałam niewyraźny głos Mika
Zdążyłam tylko tam spojrzeć. Animatrony (oczywiście Toy) zabierały Sally,Fritza i Mika.Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach.Zemdlałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz