Powoli zaczęłam otwierać oczy.Co się stało?Gdzie jestem?Zaraz....GDZIE SALLY,FRITZ I MIKE?!Gwałtownie się podniosłam co nie było dobrym pomysłem bo walnęłam w jakąś ściankę.
-Auć-powiedziałam masując sobie głowę
-Jas!Żyjesz!-usłyszałam za sobą pełen radości głos.Od razu zorientowałam się,że należy on do Sally
-Tak.Żyję-odparłam z uśmiechem po czym wstałam
Sally podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.Stałyśmy tak jeszcze chwilę po czym odkleiłyśmy się od siebie.Popatrzyłam na pomieszczenie.
-Gdzie jesteśmy?Gdzie chłopacy?Jest jeszcze noc?-zaczęłam wypytywać moją siostrę
-Jesteśmy w jakimś starym zapleczu.Nikt tu nie chodzi.Chłopacy są w sąsiednim pokoju.Jest następna noc co znaczy,że byłaś nieprzytomna cały dzień.Kilka razy dyskretnie przychodziła do nas Mangle i pytała jak się czujemy i czy czegoś nam nie potrzeba.Były tu również Toy'owe animatrony:
Toy Freddy,Toy Bonnie i Toy Chica. Mówili,że nie wypuszczą nas tak szybko,ale nie powiedzieli dlaczego.Dowiedziałam się tylko,że Mike ma zmasakrowaną nogę,a Fritz cały czas jest nieprzytomny-wytłumaczyła mi wszystko Sally,a przy ostatnim zdaniu prawie że się popłakała
-Nie martw się.Będzie dobrze-pocieszyłam ją,choć sama w to nie wierzyłam.Jak przyjdzie tu ten Toy'owy idiota to nie wiem co mu zrobię.Nagle popatrzyłam na drzwi.Podeszłam do nich i wyciągnęłam rękę do przodu.Powoli zaczęłam zaciskać dłoń w pięść.Zamek w drzwiach tak z znikąd nagle się zamroził.Opuściłam dłoń,a następnie zrobiłam szybki ruch dłonią w stronę zamka żeby go wysadzić.Podziałało.Zamek odpadł,a drzwi otworzyły się. Popatrzyłam na Sally,która gapiła się na drzwi jakby je zobaczyła pierwszy raz w życiu.
-To idziesz?Czy wolisz tu zostać?-spytałam ironicznie.Sally uśmiechnęła się po czym razem ze mną opuściła pomieszczenie.Wyszłyśmy na szeroki korytarz i zaczęłyśmy rozglądać się za jakimiś drzwiami.W końcu dostrzegłyśmy jakieś.Podeszłyśmy do nich od razu skapnęłyśmy się,że są tam chłopacy.Wiecie,taki kobiecy instynkt:)Zrobiłam to samo co z naszymi drzwiami i weszłam do środka.Przeraziłam się.Mike siedział cały blady z nogą na której była otwarta rana i to nie mała. Natomiast Fritz leżał na plecach,a z jego brzucha sączyła się krew.Gdy Mike nas zobaczył pewnie pomyślał,że to jakieś animatrony i nie zważając na swój stan podniósł się gwałtownie,a z prawej kieszeni wyciągnął nóż.
-NIE ZBLIŻAĆ SIĘ!CO ZROBILIŚCIE JASMINE?!-Zaczął krzyczeć
-Spokojnie bo ci ciśnienie skoczy-odpowiedziałam opierając się jedną ręką o ścianę i zamykając drzwi drugą
-CIŚNIENIE TO JA CI ZROBIĘ Z ZĘBÓW!-Krzyknął po czym się na mnie rzucił.Sally się przestraszyła,ale ja stałam spokojnie cały czas tak samo.Gdy już miał się na mnie rzucić powiedziałam:
-One mnie nie zabiły.Ty chcesz to zrobić?
Mike popatrzył na mnie chwilę zdezorientowany po czym skapnął się,że to ja i Sally i schował nóż.Sally podbiegła do Fritza,a ja przytuliłam Mika.Popatrzyłam z troską na jego ranę po czym kazałam mu usiąść.
-Ale to nic takiego-powiedział Mike.Widziałam,że starał się ukryć straszny ból.
-To nie była prośba tylko rozkaz-odpowiedziałam ze złą miną
Mike nie miał wyboru i musiał usiąść.Wiedział,że jak ja czegoś chcę to zawsze to dostanę.Zastanowiłam się chwilę jak naprawić tą ranę i wymyśliłam.Zaczęłam poruszać ręką na kształt ósemki i zaczęło działać.Pojawił się żółty pył unoszący się w powietrzu i dotarł do rany Mika.Po kilku sekundach wszystko było wyleczone.Mike wstał i mnie przytulił,ale to jeszcze nie koniec mojej pracy.Po tej jakże uroczej scence podeszłam do Fritza i pochyliłam się nad nim.Zamknęłam oczy i dotknęłam miejsca z którego ból emanował najbardziej.Z spodu mojej dłoni zaczęło bić białe światło.Po chwili zabiły pioruny,a Fritz powoli otworzył oczy.Podniosłam się do góry,a on patrzył się na pokój zdezorientowanym wzrokiem.
-Mam nadzieję,że wszystko będzie ok-pomyślałam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz