środa, 3 czerwca 2015

Rozdział 19.Ucieczka cz.2/2

       Fritz nadal patrzył na pomieszczenie nieprzytomnym wzrokiem.Sally uklęknęła przy nim i mocno go przytuliła.Fritz na nasze szczęście nie doznał amnezji co było bardzo prawdopodobne w tym przypadku.Martwiłam się jednak. Rozglądał się po pomieszczeniu jakby go nie znał.W końcu po tej chwili ciszy odezwałam się ja.
-Fritz.Pamiętasz nas?-spytałam niepewnie
On podrapał się po głowie i odrzekł:
-Chyba tak,Jasmine?
-Tak.A jego i ją pamiętasz?-spytałam już bardziej uradowana
-Tak.Mike i Sally.Jakbym mógł was zapomnieć?-spytał po czym się przewrócił się z powrotem na plecy bo Sally się na niego rzuciła.Patrzyłam z Mikiem na tą uroczą scenkę i patrzyła bym dalej gdyby nie krzyki na korytarzu.Wszyscy gwałtownie się odwróciliśmy i zaczęliśmy nasłuchiwać w napięciu.

-ZNIKNĘŁY!!!!!!!GDZIE ONE SĄ?!!!SZUKAJCIE ICH!!!NIE MOGĄ ZWIAĆ!!!-krzyczał ktoś.Ten głos z pewnością należał do Toy Freddie'go
-Już ich szukamy Przetrząsujemy cały budynek,ale nikt ich na razie nie widział-odpowiedział inny głos.To był Toy Bonnie
-Nie sprawdziliście wszystkich miejsc-powiedział Toy Freddy po czym mogłam się założyć,że patrzył na pokój chłopaków
Słyszeliśmy powolne kroki.Spojrzałam na innych.Wszyscy mieli miny mówiące:"Co teraz?"Wiedziałam co trzeba zrobić.Było to ryzykowne,ale nie mogłam zawieść innych.Wyciągnęłam rękę w stronę klamki.Zaczęłam ją zaciskać w pięść.Klamka powoli zaczęła się topić aż w końcu została z niej mokra plama,która  zastygła na drzwiach.Opuściłam dłoń po czym popatrzyłam na innych.
-Jasmine. Co ty zrobiłaś?Teraz wiedzą,że tu jesteście-powiedział Fritz przerażonym głosem
-Pomyłka.Wiedzą,że ja tu jestem-odpowiedziałam patrząc smutnym wzrokiem w podłogę
Mike stanął na przeciwko mnie i złapał mnie za ramiona po czym mną potrząsnął.
-Jasmine nie.Nie pozwolę ci robić nic głupiego-powiedział patrząc na mnie
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego oczami z których zaczęły płynąć mi łzy.
-Przepraszam-odpowiedziałam załamanym głosem po czym zamknęłam oczy.Wyobraziłam sobie Mika,Fritza i Sally w lesie czyli gdzieś gdzie są bezpieczni.Cały czas słyszałam Mika,który krzyczał żebym przestała.Powoli głos zaczął się oddalać aż w końcu całkiem zniknął.
-Oni są bezpieczni,a ja będę walczyć-pomyślałam po czym moje oczy zmieniły się w dwie niewielkie szparki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz