sobota, 25 lipca 2015
czwartek, 23 lipca 2015
Rozdział 27.Oby nie było za późno.Cz 3/3 [FINAŁ OPOWIADANIA]
*Perspektywa Sally będzie do końca opowiadania*
Słyszałam jak krzyczała,ale nie mogłam nic zrobić.Mój Boże. CZYM MY ZAWINIŁYŚMY?! CO TAKIEGO ZROBIŁYŚMY?! Przeklinałam los. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję.To był Fritz.Kiedy się obudził? Nieważne.Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się. Siedziałam tak kilka minut po czym odsunęłam się od niego i otarłam łzy. Usłyszałam jakieś hałasy na suficie.Czekajcie czy to nie było...ZEPSUTE RADIO?! Gwałtownie spojrzałam w tą stronę i ujrzałam Mangle. Skąd ona...nieważne. Nie była to jednak jedyna niespodzianka. Mangle na swoim robotycznym palcu kręciła kluczami.Podeszła do drzwi i po chwili już byliśmy całą czwórką na korytarzu.Fritz ledwo trzymający się na nogach trzymał mnie na rękach.Powiedziałam mu,że jest za słaby żeby mnie nieść i chciałam zejść na ziemię,ale on powiedział,że jest ok i prędzej spotkamy Voldemorta z nosem niż ja ustanę na nogach. Byłam więc zmuszona.Natomiast Mike patrzył się tępo przed siebie.Nie interesował go ból.On chciał tylko odnaleźć Jas. Ruszyliśmy przed siebie,a Mangle zaprowadziła nas pod drzwi jakiegoś pokoju.Otworzyliśmy je,a to co zastaliśmy w środku bardzo pozytywnie nas zaskoczyło.Były tam WSZYSTKIE animatroniki. Dosłownie wszystkie.Nawet Toy. Chyba mieli poczucie winy. Widać to było po ich minach.Bonnie i Chica wzięli mnie od Fritza żeby opatrzyć moje rany. Jego samego wzięła marionetka i Foxy, a Mika Freddy i.... złoty Freddy? Chyba nazywał się Golden Freddy. . Gdy już byliśmy na tyle wzmocnieni żeby normalnie ustać na nogach podeszliśmy do Mika żeby posłuchać co mają nam do powiedzenia roboty.
-Pomożemy wam odbić Jasmine. Nas i tak nic nie zabije więc będziemy was bronić-powiedziała Mangle
-S-serio?-Spytałam
Wszyscy równo potwierdzili.Chciałam skierować się do wyjścia gdy nagle uniemożliwił mi to Foxy. Popatrzyłam na niego pytająco,a on tylko powiedział:
-Nie pokonamy tej straszniejszej Jasmine bez broni.
Usłyszałam szczęk żelaza,a już po chwili trzymałam niewielki harpun.Było nas 14 i dlatego podzieliliśmy się rolami:
Ja,Foxy,Mangle,reszta Toy'ów(3) oraz marionetka mieliśmy zlokalizować Jas. Natomiast Mike,Fritz,Oldy (3), Golden Freddy oraz Ballon Boy mieli pozbyć się strażników. Pożegnałam się z chłopcami i pobiegłam do mojej grupy.Nie bez powodu dostałam harpun.Miałam z jego pomocą wspinać się po suficie gdyby ktoś szedł. Mangle miała to wyćwiczone,więc tylko z nią się wspinałam.Natomiast pozostali mieli się gdzieś chować.Po kilku dobrych godzinach oczyszczania budynku i lokalizowania Jasmine całą czternastką staliśmy już przed wielkimi drzwiami.W końcu na 3 wszyscy pchnęliśmy je.To co zobaczyłam zmroziło mi krew. Jas.. leżała na ziemi cała we krwi i.... była..martwa? Podbiegłam do niej i sprawdziłam puls.NIC NIE CZUJĘ! KU*WA DLACZEGO? WSZYSCY TYLKO NIE ONA.Zaczęłam wrzeszczeć na całe pomieszczenie,a łzy lały się strumieniami. Chłopacy też siedzieli pochyleni nad nią.Patrzyli się w nią jak w obrazek,bardzo smutny obrazek. Animatrony milczały.Wszyscy patrzyli jak zahipnotyzowani na martwe ciało mojej siostry. Nagle pomieszczenie przeszedł okropny chłód,a w wejściu pojawiła się czarna postać.To była ona.Ona zabiła moją siostrę.Zaśmiała się po czym w pokoju pojawili się strażnicy i momentalnie schwytali mnie i chłopaków.Animatroniki ruszyły od razu by nam pomóc,ale jednym ruchem ręki unieruchomiła je. Wstałam, powaliłam strażników na kolana i popatrzyłam się na nią wzrokiem pełnym nienawiści. W mojej ręce pojawił się nóż, a ja psychicznie się uśmiechnęłam. Spuściłam głowę na dół i stopniowo podnosząc głos zaczęłam się psychicznie śmiać. Podniosłam głowę. Z moich oczu leciała czarna, gęsta maź.
-Dziewczyno, żarty sobie stroisz?- spytała z lekką irytacją w głosie
Machnęłam nożem, a na jej policzku pojawiło się rozcięcie. Jej szparki w oczach mocno się zwęziły, a paszcza( bo inaczej tego nazwać nie można XD) wypełniona po brzegi ostrymi kłami wykrzywiła się w złości. Podniosła rękę, a do mnie dopiero teraz dotarło co zrobiłam. Nóż zniknął, zresztą jak uśmiech i ta czarna maź. Cofnęłam się.
Nagle na dworze zagrzmiało,a mnie odrzuciło z wielką siłą.Uderzyłam o ścianę i osunęłam się na ziemię.Spojrzałam na pomieszczenie pół przytomna. Chłopacy leżeli obok niej nieprzytomni,albo...martwi.Podeszła do mnie i miała zadać mi cios ostateczny jednak coś ją powstrzymało.Przed sobą zobaczyłam jakąś postać. Pół przeźroczystą. Nie widziałam jej twarzy gdyż miała kaptur tak samo jak straszna Jasmine.(Ta postać) odrzuciła ją(straszną Jasmine) z wielką siłą,a potem ona(straszna Jasmine)...zaczęła znikać.Po prostu.W pokoju rozległ się okropny krzyk strasznej Jasmine,a potem postać,która mnie uratowała spojrzała na mnie.Zdążyłam tylko zobaczyć brązowe oczy oraz blond włosy zanim całkowicie pochłonęła mnie ciemność...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Papatki :3 *Uśmiecha się tajemniczo* Może... zrobię drugą część. Ale nie wiem czy ktoś by to czytał...
Słyszałam jak krzyczała,ale nie mogłam nic zrobić.Mój Boże. CZYM MY ZAWINIŁYŚMY?! CO TAKIEGO ZROBIŁYŚMY?! Przeklinałam los. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję.To był Fritz.Kiedy się obudził? Nieważne.Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się. Siedziałam tak kilka minut po czym odsunęłam się od niego i otarłam łzy. Usłyszałam jakieś hałasy na suficie.Czekajcie czy to nie było...ZEPSUTE RADIO?! Gwałtownie spojrzałam w tą stronę i ujrzałam Mangle. Skąd ona...nieważne. Nie była to jednak jedyna niespodzianka. Mangle na swoim robotycznym palcu kręciła kluczami.Podeszła do drzwi i po chwili już byliśmy całą czwórką na korytarzu.Fritz ledwo trzymający się na nogach trzymał mnie na rękach.Powiedziałam mu,że jest za słaby żeby mnie nieść i chciałam zejść na ziemię,ale on powiedział,że jest ok i prędzej spotkamy Voldemorta z nosem niż ja ustanę na nogach. Byłam więc zmuszona.Natomiast Mike patrzył się tępo przed siebie.Nie interesował go ból.On chciał tylko odnaleźć Jas. Ruszyliśmy przed siebie,a Mangle zaprowadziła nas pod drzwi jakiegoś pokoju.Otworzyliśmy je,a to co zastaliśmy w środku bardzo pozytywnie nas zaskoczyło.Były tam WSZYSTKIE animatroniki. Dosłownie wszystkie.Nawet Toy. Chyba mieli poczucie winy. Widać to było po ich minach.Bonnie i Chica wzięli mnie od Fritza żeby opatrzyć moje rany. Jego samego wzięła marionetka i Foxy, a Mika Freddy i.... złoty Freddy? Chyba nazywał się Golden Freddy. . Gdy już byliśmy na tyle wzmocnieni żeby normalnie ustać na nogach podeszliśmy do Mika żeby posłuchać co mają nam do powiedzenia roboty.
-Pomożemy wam odbić Jasmine. Nas i tak nic nie zabije więc będziemy was bronić-powiedziała Mangle
-S-serio?-Spytałam
Wszyscy równo potwierdzili.Chciałam skierować się do wyjścia gdy nagle uniemożliwił mi to Foxy. Popatrzyłam na niego pytająco,a on tylko powiedział:
-Nie pokonamy tej straszniejszej Jasmine bez broni.
Usłyszałam szczęk żelaza,a już po chwili trzymałam niewielki harpun.Było nas 14 i dlatego podzieliliśmy się rolami:
Ja,Foxy,Mangle,reszta Toy'ów(3) oraz marionetka mieliśmy zlokalizować Jas. Natomiast Mike,Fritz,Oldy (3), Golden Freddy oraz Ballon Boy mieli pozbyć się strażników. Pożegnałam się z chłopcami i pobiegłam do mojej grupy.Nie bez powodu dostałam harpun.Miałam z jego pomocą wspinać się po suficie gdyby ktoś szedł. Mangle miała to wyćwiczone,więc tylko z nią się wspinałam.Natomiast pozostali mieli się gdzieś chować.Po kilku dobrych godzinach oczyszczania budynku i lokalizowania Jasmine całą czternastką staliśmy już przed wielkimi drzwiami.W końcu na 3 wszyscy pchnęliśmy je.To co zobaczyłam zmroziło mi krew. Jas.. leżała na ziemi cała we krwi i.... była..martwa? Podbiegłam do niej i sprawdziłam puls.NIC NIE CZUJĘ! KU*WA DLACZEGO? WSZYSCY TYLKO NIE ONA.Zaczęłam wrzeszczeć na całe pomieszczenie,a łzy lały się strumieniami. Chłopacy też siedzieli pochyleni nad nią.Patrzyli się w nią jak w obrazek,bardzo smutny obrazek. Animatrony milczały.Wszyscy patrzyli jak zahipnotyzowani na martwe ciało mojej siostry. Nagle pomieszczenie przeszedł okropny chłód,a w wejściu pojawiła się czarna postać.To była ona.Ona zabiła moją siostrę.Zaśmiała się po czym w pokoju pojawili się strażnicy i momentalnie schwytali mnie i chłopaków.Animatroniki ruszyły od razu by nam pomóc,ale jednym ruchem ręki unieruchomiła je. Wstałam, powaliłam strażników na kolana i popatrzyłam się na nią wzrokiem pełnym nienawiści. W mojej ręce pojawił się nóż, a ja psychicznie się uśmiechnęłam. Spuściłam głowę na dół i stopniowo podnosząc głos zaczęłam się psychicznie śmiać. Podniosłam głowę. Z moich oczu leciała czarna, gęsta maź.
-Dziewczyno, żarty sobie stroisz?- spytała z lekką irytacją w głosie
Machnęłam nożem, a na jej policzku pojawiło się rozcięcie. Jej szparki w oczach mocno się zwęziły, a paszcza( bo inaczej tego nazwać nie można XD) wypełniona po brzegi ostrymi kłami wykrzywiła się w złości. Podniosła rękę, a do mnie dopiero teraz dotarło co zrobiłam. Nóż zniknął, zresztą jak uśmiech i ta czarna maź. Cofnęłam się.
Nagle na dworze zagrzmiało,a mnie odrzuciło z wielką siłą.Uderzyłam o ścianę i osunęłam się na ziemię.Spojrzałam na pomieszczenie pół przytomna. Chłopacy leżeli obok niej nieprzytomni,albo...martwi.Podeszła do mnie i miała zadać mi cios ostateczny jednak coś ją powstrzymało.Przed sobą zobaczyłam jakąś postać. Pół przeźroczystą. Nie widziałam jej twarzy gdyż miała kaptur tak samo jak straszna Jasmine.(Ta postać) odrzuciła ją(straszną Jasmine) z wielką siłą,a potem ona(straszna Jasmine)...zaczęła znikać.Po prostu.W pokoju rozległ się okropny krzyk strasznej Jasmine,a potem postać,która mnie uratowała spojrzała na mnie.Zdążyłam tylko zobaczyć brązowe oczy oraz blond włosy zanim całkowicie pochłonęła mnie ciemność...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Papatki :3 *Uśmiecha się tajemniczo* Może... zrobię drugą część. Ale nie wiem czy ktoś by to czytał...
poniedziałek, 20 lipca 2015
Rozdział 27.Oby nie było za późno.Cz 2/3
*Perspektywa Sally*
Zaczęłam biec,a chłopacy ledwo za mną nadążali. Jednak w tym momencie interesowało mnie tylko życie Jasmine i nic więcej. Zatrzymałam się na chwilę żeby złapać jej trop. Chyba coś mam...tak,to ona! Zaczęłam biec jeszcze szybciej niż przedtem z nadzieją,że za chwilę ją zobaczę.W końcu ślad się urwał przy jakimś pieńku. Rozglądałam się,ale nic nie znalazłam. Jas,gdzie jesteś? Nagle przed nami pojawiła się gęsta mgła. Przymrużyłam oczy,ale nic nie widziałam. Usłyszałam jakby ciche jęki za nim spostrzegłam się,że Mike i Fritz leżeli nieprzytomni na ziemi. Patrzyłam na nich chwilę po czym poczułam okropny ból z tyłu głowy i upadłam na ziemię. Zemdlałam.
*Perspektywa Jasmine*
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Wszystko mnie bolało. Powoli się podniosłam i podeszłam do okna z kratami. Byłam w JEJ domu,a raczej kwaterze. Wiem to ponieważ kiedyś już tu byłam,a dokładniej jak miałam...12 lat? Tak, na pewno wtedy. Przyprowadziła mnie tu udając moją siostrę. Na szczęście w porę uratowali mnie moi rodzice. Ale teraz? Nie wiem co się dalej stanie. Czego ona ode mnie chce? Zaraz,no przecież wiem czego. Ale nie dam się jej tak łatwo. Najważniejsza jest dla mnie Sally oraz Mike i Fritz. Nic poza tym mnie nie interesuje.
*Perspektywa Sally*
O Boże. Moja głowa. Gdzie jestem? Co się stało? Gdzie Jas? Przeszył mnie ostry ból w nodze. Spojrzałam w tamtą stronę i o mało co nie zwymiotowałam; miałam wielką, otwartą ranę ciągnącą się od kostki do kolana. Powoli gniła i intensywnie sączyła się z niej krew. Rozejrzałam się po pokoju. Naprzeciwko mnie siedział Mike z głową opartą o ścianę i lekko odchyloną do tyłu. Miał zamknięte oczy.Koszula na jednym z jego ramion była cała zakrwawiona,a na szyi miał kilka głębszych zadrapań,z których sączyła się krew. Natomiast w kącie pokoju leżał Fritz. Był nieprzytomny i miał małą,otwartą ranę w brzuchu. Chciałam do niego podejść,ale gdy tylko się ruszyłam od razu pożałowałam ponieważ rana w nodze dała o sobie znać i upadłam z powrotem na 4 litery. Nie będzie łatwo się stąd wydostać.
*Perspektywa Jasmine*
Próbowałam się stąd wydostać na wiele rozmaitych sposobów,ale żaden z nich nie działał. W końcu usiadłam pod ścianą i schowałam głowę w kolanach. Zaczęłam płakać. Nie wiem ile to trwało,ale po jakimś czasie usłyszałam jakieś odgłosy z pokoju obok. Przyłożyłam ucho do ściany i zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam skrawek jakiejś rozmowy:
- Musimy ją znaleźć- ten głos zdecydowanie należał do kobiety
- Spokojnie*kaszel*znajdziemy*kaszel* ją- odpowiedział jakiś męski głos
Potrzebowałam trzech minut żeby zorientować się, że to Sally i Mike. Pewnie jest z nimi Fritz. Zaczęłam krzyczeć do nich,że tu jestem,ale odezwali się dopiero po paru minutach. Oto kawałek naszej jakże przemiłej konwersacji;) :
- Sally,Mike! Tu jestem!
*15 minut później*;)
- Jasmine,to ty? Nie martw się,wyciągniemy cię stamtąd!
- Jest z tobą Sally?
- Nie. Nie może się ruszyć. Ma ogromną ranę w nodze
Na te słowa na chwile zaniemówiłam po czym odkrzyknęłam:
- Nie ruszajcie się stamtąd. Znajdę jakieś wyjście
Mike nie odpowiedział. Usłyszałam jak odchodzi od ściany. Teraz byłam lekko spanikowana i...wnerwiona. Podniosłam się energicznie z ziemi i zaczęłam napie*dalać w drzwi(sorry za wyrażenie,ale nie można tego inaczej nazwać;)).W końcu po bezsensownych próbach skupiłam całą swą moc na drzwiach,ale...nie działała. Po raz pierwszy moja moc nie działała. To przez NIĄ. Znowu usiadłam pod ścianą i nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam tego wszystkiego dość. Rozmyślałam tak kiedy spostrzegłam,że ktoś wchodzi do pokoju. Zobaczyłam JĄ patrzącą na mnie tym morderczym wzrokiem. Nagle uniosła rękę i poczułam ból w całym ciele którego nie da się opisać. Zdążyłam tylko krzyknąć za nim znowu straciłam przytomność.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak tam live? XD Następny rozdział będzie... zresztą zobaczycie sami :) To tyle. Udzielamy się w komach, na razie ;)
Zaczęłam biec,a chłopacy ledwo za mną nadążali. Jednak w tym momencie interesowało mnie tylko życie Jasmine i nic więcej. Zatrzymałam się na chwilę żeby złapać jej trop. Chyba coś mam...tak,to ona! Zaczęłam biec jeszcze szybciej niż przedtem z nadzieją,że za chwilę ją zobaczę.W końcu ślad się urwał przy jakimś pieńku. Rozglądałam się,ale nic nie znalazłam. Jas,gdzie jesteś? Nagle przed nami pojawiła się gęsta mgła. Przymrużyłam oczy,ale nic nie widziałam. Usłyszałam jakby ciche jęki za nim spostrzegłam się,że Mike i Fritz leżeli nieprzytomni na ziemi. Patrzyłam na nich chwilę po czym poczułam okropny ból z tyłu głowy i upadłam na ziemię. Zemdlałam.
*Perspektywa Jasmine*
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Wszystko mnie bolało. Powoli się podniosłam i podeszłam do okna z kratami. Byłam w JEJ domu,a raczej kwaterze. Wiem to ponieważ kiedyś już tu byłam,a dokładniej jak miałam...12 lat? Tak, na pewno wtedy. Przyprowadziła mnie tu udając moją siostrę. Na szczęście w porę uratowali mnie moi rodzice. Ale teraz? Nie wiem co się dalej stanie. Czego ona ode mnie chce? Zaraz,no przecież wiem czego. Ale nie dam się jej tak łatwo. Najważniejsza jest dla mnie Sally oraz Mike i Fritz. Nic poza tym mnie nie interesuje.
*Perspektywa Sally*
O Boże. Moja głowa. Gdzie jestem? Co się stało? Gdzie Jas? Przeszył mnie ostry ból w nodze. Spojrzałam w tamtą stronę i o mało co nie zwymiotowałam; miałam wielką, otwartą ranę ciągnącą się od kostki do kolana. Powoli gniła i intensywnie sączyła się z niej krew. Rozejrzałam się po pokoju. Naprzeciwko mnie siedział Mike z głową opartą o ścianę i lekko odchyloną do tyłu. Miał zamknięte oczy.Koszula na jednym z jego ramion była cała zakrwawiona,a na szyi miał kilka głębszych zadrapań,z których sączyła się krew. Natomiast w kącie pokoju leżał Fritz. Był nieprzytomny i miał małą,otwartą ranę w brzuchu. Chciałam do niego podejść,ale gdy tylko się ruszyłam od razu pożałowałam ponieważ rana w nodze dała o sobie znać i upadłam z powrotem na 4 litery. Nie będzie łatwo się stąd wydostać.
*Perspektywa Jasmine*
Próbowałam się stąd wydostać na wiele rozmaitych sposobów,ale żaden z nich nie działał. W końcu usiadłam pod ścianą i schowałam głowę w kolanach. Zaczęłam płakać. Nie wiem ile to trwało,ale po jakimś czasie usłyszałam jakieś odgłosy z pokoju obok. Przyłożyłam ucho do ściany i zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam skrawek jakiejś rozmowy:
- Musimy ją znaleźć- ten głos zdecydowanie należał do kobiety
- Spokojnie*kaszel*znajdziemy*kaszel* ją- odpowiedział jakiś męski głos
Potrzebowałam trzech minut żeby zorientować się, że to Sally i Mike. Pewnie jest z nimi Fritz. Zaczęłam krzyczeć do nich,że tu jestem,ale odezwali się dopiero po paru minutach. Oto kawałek naszej jakże przemiłej konwersacji;) :
- Sally,Mike! Tu jestem!
*15 minut później*;)
- Jasmine,to ty? Nie martw się,wyciągniemy cię stamtąd!
- Jest z tobą Sally?
- Nie. Nie może się ruszyć. Ma ogromną ranę w nodze
Na te słowa na chwile zaniemówiłam po czym odkrzyknęłam:
- Nie ruszajcie się stamtąd. Znajdę jakieś wyjście
Mike nie odpowiedział. Usłyszałam jak odchodzi od ściany. Teraz byłam lekko spanikowana i...wnerwiona. Podniosłam się energicznie z ziemi i zaczęłam napie*dalać w drzwi(sorry za wyrażenie,ale nie można tego inaczej nazwać;)).W końcu po bezsensownych próbach skupiłam całą swą moc na drzwiach,ale...nie działała. Po raz pierwszy moja moc nie działała. To przez NIĄ. Znowu usiadłam pod ścianą i nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam tego wszystkiego dość. Rozmyślałam tak kiedy spostrzegłam,że ktoś wchodzi do pokoju. Zobaczyłam JĄ patrzącą na mnie tym morderczym wzrokiem. Nagle uniosła rękę i poczułam ból w całym ciele którego nie da się opisać. Zdążyłam tylko krzyknąć za nim znowu straciłam przytomność.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak tam live? XD Następny rozdział będzie... zresztą zobaczycie sami :) To tyle. Udzielamy się w komach, na razie ;)
sobota, 18 lipca 2015
Specjał już jest!!! Łapajcie ludki :)
Hejcio. Chciałam wam powiedzieć, że już jest specjał :) Łapajta:
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Blog_użytkownika:PotterHead23/Specjał_za_7K_wyświetleń_na_moim_blogu
Reszty dowiecie się tam, bye :*;)
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Blog_użytkownika:PotterHead23/Specjał_za_7K_wyświetleń_na_moim_blogu
Reszty dowiecie się tam, bye :*;)
wtorek, 14 lipca 2015
Rozdział 27.Oby nie było za późno cz 1/3
*Perspektywa Sally*
Szukaliśmy jej już dobre dwie godziny.Nigdzie jej nie było.A jeśli coś się jej stało? Proszę nie.
Żeby nie było za późno,proszę żeby nie było za późno.W końcu pod wieczór wróciliśmy do domu.Nie mogliśmy jednak spać.Dopóki Jas się nie znajdzie cała i zdrowa nie będę mogła spać,jeść i w ogóle nic robić.Siedzieliśmy jakieś 20 minut w ciszy i każdy z nas zapewne myślał tylko o niej. Po chwili coś mnie olśniło.Przecież Jas biegła w stronę lasu! Pewnie tam jest!
Szukaliśmy jej już dobre dwie godziny.Nigdzie jej nie było.A jeśli coś się jej stało? Proszę nie.
Żeby nie było za późno,proszę żeby nie było za późno.W końcu pod wieczór wróciliśmy do domu.Nie mogliśmy jednak spać.Dopóki Jas się nie znajdzie cała i zdrowa nie będę mogła spać,jeść i w ogóle nic robić.Siedzieliśmy jakieś 20 minut w ciszy i każdy z nas zapewne myślał tylko o niej. Po chwili coś mnie olśniło.Przecież Jas biegła w stronę lasu! Pewnie tam jest!
-Chłopacy,wiem gdzie ona jest!-Wykrzyknęłam gwałtownie się podnosząc
-No nie ona majaczy.Tylko tego nam brakowało-odrzekł Mike patrząc na
Fritza załamanym wzrokiem.Popatrzyłam na niego z wyrzutem po czym chwyciłam Fritza za przedramię i pociągnęłam do wyjścia.
*Perspektywa Jasmine*
Cassidy prowadziła mnie już dobre 30 minut.Zaczynałam być senna.W końcu się zatrzymała i dała mi znak żebym poczekała.Usiadłam więc na jakimś pieńku i czekałam.Po chwili usłyszałam jakiś hałas i odwróciłam głowę.Zamarłam.Nie zobaczyłam tam Cassidy tylko zakapturzoną postać,naokoło której unosiła się gęsta mgła.
*Perspektywa Sally*
Po drodze do auta opowiedziałam chłopakom w szczegółach co się wydarzyło.Mike wsiadł do samochodu i ruszył tak gwałtownie,że nawet nie mieliśmy czasu zapiąć pasów.Cały czas nawigowałam go bo nie znał dokładnej drogi do lasu.Gdy dotarliśmy na miejsce wyskoczyliśmy z samochodu jak oparzeni i ruszyliśmy biegiem do lasu.Znowu uruchomiły się moje zwierzęce zmysły i wykorzystałam je,aby znaleźć moją siostrę.
*Perspektywa Jasmine*
Postać ruszyła w moją stronę.Chciałam uciec ,ale to...TO COŚ nie pozwalało mi się ruszyć.Znałam to coś.Pamiętacie moją opowieść?To właśnie jest ta kobieta.Ona nie jest człowiekiem.To zła cząstka mnie,która chce mnie wciągnąć w swoje złe intrygi.Dotychczas nie udało się jej mnie znaleźć,ale teraz? Po chwili mgła ogarnęła również mnie i zobaczyłam parę świecących oczu obok złej mnie.Potrzebowałam chwili żeby zorientować się,że to...Cassidy.Albo i nie...Wilczyca zmieniła się w chmurę czarnego dymu i już po chwili zobaczyłam na jej miejscu kojota rozmiarów 7 letniego dziecka.Na grzbiecie miał pełno wielkich kolców,a w paszczy zobaczyłam kły splamione krwią.Gdy zła mnie stała praktycznie przede mną wzdrygnęłam się,gdyż poczułam jej chłodny,ciężki oddech na karku.Po chwili zdjęła kaptur i zobaczyłam to czego się spodziewałam-mnie tylko w straszniejszej postaci(wiecie włosy,oczy itp.).Zaczęłam dusić się mgłą,która gęstniała i czerniała z każdą sekundą. Zdążyłam tylko usłyszeć jak powiedziała do mnie głosem,który odbijał mi się w głowie jak w przestrzeni,i utkwił mi w pamięci:
-Witaj ponownie moja droga-po czym szyderczo się zaśmiała,a ja zemdlałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej. Ponad 6k czytelników. Czy was za przeproszeniem popie*doliło?! Naczytacie się tego, a potem jak wylądujecie w psychiatryku to zwalicie na mnie ;) A tak na serio to dzięki wielkie za tą niespodziankę. Jak dobijecie 7k to na mojej wiki spodziewajcie się specjala ;) Tu macie link:
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Użytkownik:PotterHead23
To tyle. Jeszcze raz dzięki i na razie! ;)
-No nie ona majaczy.Tylko tego nam brakowało-odrzekł Mike patrząc na
Fritza załamanym wzrokiem.Popatrzyłam na niego z wyrzutem po czym chwyciłam Fritza za przedramię i pociągnęłam do wyjścia.
*Perspektywa Jasmine*
Cassidy prowadziła mnie już dobre 30 minut.Zaczynałam być senna.W końcu się zatrzymała i dała mi znak żebym poczekała.Usiadłam więc na jakimś pieńku i czekałam.Po chwili usłyszałam jakiś hałas i odwróciłam głowę.Zamarłam.Nie zobaczyłam tam Cassidy tylko zakapturzoną postać,naokoło której unosiła się gęsta mgła.
*Perspektywa Sally*
Po drodze do auta opowiedziałam chłopakom w szczegółach co się wydarzyło.Mike wsiadł do samochodu i ruszył tak gwałtownie,że nawet nie mieliśmy czasu zapiąć pasów.Cały czas nawigowałam go bo nie znał dokładnej drogi do lasu.Gdy dotarliśmy na miejsce wyskoczyliśmy z samochodu jak oparzeni i ruszyliśmy biegiem do lasu.Znowu uruchomiły się moje zwierzęce zmysły i wykorzystałam je,aby znaleźć moją siostrę.
*Perspektywa Jasmine*
Postać ruszyła w moją stronę.Chciałam uciec ,ale to...TO COŚ nie pozwalało mi się ruszyć.Znałam to coś.Pamiętacie moją opowieść?To właśnie jest ta kobieta.Ona nie jest człowiekiem.To zła cząstka mnie,która chce mnie wciągnąć w swoje złe intrygi.Dotychczas nie udało się jej mnie znaleźć,ale teraz? Po chwili mgła ogarnęła również mnie i zobaczyłam parę świecących oczu obok złej mnie.Potrzebowałam chwili żeby zorientować się,że to...Cassidy.Albo i nie...Wilczyca zmieniła się w chmurę czarnego dymu i już po chwili zobaczyłam na jej miejscu kojota rozmiarów 7 letniego dziecka.Na grzbiecie miał pełno wielkich kolców,a w paszczy zobaczyłam kły splamione krwią.Gdy zła mnie stała praktycznie przede mną wzdrygnęłam się,gdyż poczułam jej chłodny,ciężki oddech na karku.Po chwili zdjęła kaptur i zobaczyłam to czego się spodziewałam-mnie tylko w straszniejszej postaci(wiecie włosy,oczy itp.).Zaczęłam dusić się mgłą,która gęstniała i czerniała z każdą sekundą. Zdążyłam tylko usłyszeć jak powiedziała do mnie głosem,który odbijał mi się w głowie jak w przestrzeni,i utkwił mi w pamięci:
-Witaj ponownie moja droga-po czym szyderczo się zaśmiała,a ja zemdlałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej. Ponad 6k czytelników. Czy was za przeproszeniem popie*doliło?! Naczytacie się tego, a potem jak wylądujecie w psychiatryku to zwalicie na mnie ;) A tak na serio to dzięki wielkie za tą niespodziankę. Jak dobijecie 7k to na mojej wiki spodziewajcie się specjala ;) Tu macie link:
http://pl.five-night-at-freddy.wikia.com/wiki/Użytkownik:PotterHead23
To tyle. Jeszcze raz dzięki i na razie! ;)
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 26.Gdzie jest Jasmine?
*W następnych rozdziałach Sally będzie narratorem na zmianę z Jasmine*
*Perspektywa Sally*
Patrzyłam jeszcze chwilę na otwarte drzwi.Ból już minął,ale mi się chciało płakać.Bałam się o nią.Co ja narobiłam?Zaczęłam po cichutku płakać,ale poczułam że ktoś mnie tuli.To był Vincent.Wtuliłam się w niego i starałam uspokoić.Po chwili oderwaliśmy się od siebie i postanowiliśmy iść do domów.Za 10 minut przyjdzie Mike i Fritz jako nowi właściciele.W końcu muszą się zająć tą pizzerią skoro są właścicielami.Jak ja to powiem Mikowi? No dobra.Poradzę sobie. Przed pizzerią rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.Gdy byłam przed domem z wielkim strachem weszłam do środka.Gdy już tam byłam Mike i Fritz od razu zorientowali się,że nie ma ze mną Jasmine.
-Sally,gdzie jest Jasmine?-spytał Mike
*Perspektywa Sally*
Patrzyłam jeszcze chwilę na otwarte drzwi.Ból już minął,ale mi się chciało płakać.Bałam się o nią.Co ja narobiłam?Zaczęłam po cichutku płakać,ale poczułam że ktoś mnie tuli.To był Vincent.Wtuliłam się w niego i starałam uspokoić.Po chwili oderwaliśmy się od siebie i postanowiliśmy iść do domów.Za 10 minut przyjdzie Mike i Fritz jako nowi właściciele.W końcu muszą się zająć tą pizzerią skoro są właścicielami.Jak ja to powiem Mikowi? No dobra.Poradzę sobie. Przed pizzerią rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.Gdy byłam przed domem z wielkim strachem weszłam do środka.Gdy już tam byłam Mike i Fritz od razu zorientowali się,że nie ma ze mną Jasmine.
-Sally,gdzie jest Jasmine?-spytał Mike
Rozdział 25.Gra w Uno i kolejna kłótnia
Gdy już wysiedliśmy przed domem postanowiłyśmy z Sally się przejść.Tak też zrobiłyśmy.Szłyśmy tak jakieś 20 minut i zatrzymałyśmy się przed...pizzerią.Po co tu przylazłyśmy?Przed chwilą właśnie stąd odjechałyśmy.Boże, dostajemy jakiś urojeń.Mimowolnie jednak weszłyśmy do budynku i zaczęłyśmy iść jakimś ciemnym korytarzem.Po paru minutach zorientowałam się,że nie ma ze mną Sally.Zaczęłam gorączkowo się za nią rozglądać i krzyczeć.
-Sally!Sally gdzie jesteś?!!!! To nie jest śmieszne!
Zaczęłam węszyć po całej pizzerii.W końcu został mi ostatni pokój...jakieś zaplecze.Weszłam tam w nadziei,że będzie tam moja siostra.Na szczęście była,ale nie sama.Sally siedziała na podłodze w siadzie skrzyżnym i grała z kimś w UNO.Ja ją zamorduję.Martwię się o nią i biegam jak głupia żeby ją znaleźć,a ona się bawi w najlepsze?!! Po chwili zobaczyłam kim była tajemnicza postać.Zaraz zaraz...
-Sally!Sally gdzie jesteś?!!!! To nie jest śmieszne!
Zaczęłam węszyć po całej pizzerii.W końcu został mi ostatni pokój...jakieś zaplecze.Weszłam tam w nadziei,że będzie tam moja siostra.Na szczęście była,ale nie sama.Sally siedziała na podłodze w siadzie skrzyżnym i grała z kimś w UNO.Ja ją zamorduję.Martwię się o nią i biegam jak głupia żeby ją znaleźć,a ona się bawi w najlepsze?!! Po chwili zobaczyłam kim była tajemnicza postać.Zaraz zaraz...
Rozdział 24.Sally,nawet o tym nie myśl
Poprawiłam fryzurę i jakby gdyby nigdy nic podeszłam do chłopaków.Momentalnie skończyli gadać i spojrzeli się na mnie.Mike objął mnie ramieniem i udawał,że nic się nie wydarzyło-dziwne.Zastanawiałam się nad tym no bo-gdyby to nie było nic ważnego powiedział by mi o tym,a jednak milczał.Więc było coś na rzeczy.Przykleiłam sobie jednak sztuczny uśmiech do twarzy i pogłaskałam Mika po policzku(jakby co przykleiłam to była przenośnia) po czym Mike spytał się mnie z lekko wystraszoną miną(ciekawe dlaczego :)) :
-Emm, Jasmine. Dużo słyszałaś?
-Nie.A o czym gadaliście?-spytałam udając głupią :D
-O niczym.Chodźmy już-odpowiedział Mike nerwowo patrząc na Fritza
-Dokąd?-spytałam
-To będzie niespodzianka-odpowiedział
Zaintrygował mnie :) Przez resztę drogi milczałam spoglądając na Sally od czasu do czasu.Ona chyba też nie kumała o co biega.Gdy doszliśmy na miejsce staliśmy przed dużym budynkiem.Zaraz zaraz...to była pizzeria.Ale po co tu przyjechaliśmy?Weszliśmy do środka.Wszystko wyglądało normalnie,ale...gablotka z zdjęciem i informacjami o właścicielu pizzerii była pusta...o co Kaman?
Popatrzyłyśmy z Sally po sobie zdezorientowane po czym chłopacy odeszli od nas i zniknęli w korytarzu.Po chwili pojawili się z jakimś papierem.Wzięłam go do ręki i zaczęłam czytać na głos:
-Emm, Jasmine. Dużo słyszałaś?
-Nie.A o czym gadaliście?-spytałam udając głupią :D
-O niczym.Chodźmy już-odpowiedział Mike nerwowo patrząc na Fritza
-Dokąd?-spytałam
-To będzie niespodzianka-odpowiedział
Zaintrygował mnie :) Przez resztę drogi milczałam spoglądając na Sally od czasu do czasu.Ona chyba też nie kumała o co biega.Gdy doszliśmy na miejsce staliśmy przed dużym budynkiem.Zaraz zaraz...to była pizzeria.Ale po co tu przyjechaliśmy?Weszliśmy do środka.Wszystko wyglądało normalnie,ale...gablotka z zdjęciem i informacjami o właścicielu pizzerii była pusta...o co Kaman?
Popatrzyłyśmy z Sally po sobie zdezorientowane po czym chłopacy odeszli od nas i zniknęli w korytarzu.Po chwili pojawili się z jakimś papierem.Wzięłam go do ręki i zaczęłam czytać na głos:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)