*Perspektywa Sally*
Zaczęłam biec,a chłopacy ledwo za mną nadążali. Jednak w tym momencie interesowało mnie tylko życie Jasmine i nic więcej. Zatrzymałam się na chwilę żeby złapać jej trop. Chyba coś mam...tak,to ona! Zaczęłam biec jeszcze szybciej niż przedtem z nadzieją,że za chwilę ją zobaczę.W końcu ślad się urwał przy jakimś pieńku. Rozglądałam się,ale nic nie znalazłam. Jas,gdzie jesteś? Nagle przed nami pojawiła się gęsta mgła. Przymrużyłam oczy,ale nic nie widziałam. Usłyszałam jakby ciche jęki za nim spostrzegłam się,że Mike i Fritz leżeli nieprzytomni na ziemi. Patrzyłam na nich chwilę po czym poczułam okropny ból z tyłu głowy i upadłam na ziemię. Zemdlałam.
*Perspektywa Jasmine*
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Wszystko mnie bolało. Powoli się podniosłam i podeszłam do okna z kratami. Byłam w JEJ domu,a raczej kwaterze. Wiem to ponieważ kiedyś już tu byłam,a dokładniej jak miałam...12 lat? Tak, na pewno wtedy. Przyprowadziła mnie tu udając moją siostrę. Na szczęście w porę uratowali mnie moi rodzice. Ale teraz? Nie wiem co się dalej stanie. Czego ona ode mnie chce? Zaraz,no przecież wiem czego. Ale nie dam się jej tak łatwo. Najważniejsza jest dla mnie Sally oraz Mike i Fritz. Nic poza tym mnie nie interesuje.
*Perspektywa Sally*
O Boże. Moja głowa. Gdzie jestem? Co się stało? Gdzie Jas? Przeszył mnie ostry ból w nodze. Spojrzałam w tamtą stronę i o mało co nie zwymiotowałam; miałam wielką, otwartą ranę ciągnącą się od kostki do kolana. Powoli gniła i intensywnie sączyła się z niej krew. Rozejrzałam się po pokoju. Naprzeciwko mnie siedział Mike z głową opartą o ścianę i lekko odchyloną do tyłu. Miał zamknięte oczy.Koszula na jednym z jego ramion była cała zakrwawiona,a na szyi miał kilka głębszych zadrapań,z których sączyła się krew. Natomiast w kącie pokoju leżał Fritz. Był nieprzytomny i miał małą,otwartą ranę w brzuchu. Chciałam do niego podejść,ale gdy tylko się ruszyłam od razu pożałowałam ponieważ rana w nodze dała o sobie znać i upadłam z powrotem na 4 litery. Nie będzie łatwo się stąd wydostać.
*Perspektywa Jasmine*
Próbowałam się stąd wydostać na wiele rozmaitych sposobów,ale żaden z nich nie działał. W końcu usiadłam pod ścianą i schowałam głowę w kolanach. Zaczęłam płakać. Nie wiem ile to trwało,ale po jakimś czasie usłyszałam jakieś odgłosy z pokoju obok. Przyłożyłam ucho do ściany i zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam skrawek jakiejś rozmowy:
- Musimy ją znaleźć- ten głos zdecydowanie należał do kobiety
- Spokojnie*kaszel*znajdziemy*kaszel* ją- odpowiedział jakiś męski głos
Potrzebowałam trzech minut żeby zorientować się, że to Sally i Mike. Pewnie jest z nimi Fritz. Zaczęłam krzyczeć do nich,że tu jestem,ale odezwali się dopiero po paru minutach. Oto kawałek naszej jakże przemiłej konwersacji;) :
- Sally,Mike! Tu jestem!
*15 minut później*;)
- Jasmine,to ty? Nie martw się,wyciągniemy cię stamtąd!
- Jest z tobą Sally?
- Nie. Nie może się ruszyć. Ma ogromną ranę w nodze
Na te słowa na chwile zaniemówiłam po czym odkrzyknęłam:
- Nie ruszajcie się stamtąd. Znajdę jakieś wyjście
Mike nie odpowiedział. Usłyszałam jak odchodzi od ściany. Teraz byłam lekko spanikowana i...wnerwiona. Podniosłam się energicznie z ziemi i zaczęłam napie*dalać w drzwi(sorry za wyrażenie,ale nie można tego inaczej nazwać;)).W końcu po bezsensownych próbach skupiłam całą swą moc na drzwiach,ale...nie działała. Po raz pierwszy moja moc nie działała. To przez NIĄ. Znowu usiadłam pod ścianą i nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam tego wszystkiego dość. Rozmyślałam tak kiedy spostrzegłam,że ktoś wchodzi do pokoju. Zobaczyłam JĄ patrzącą na mnie tym morderczym wzrokiem. Nagle uniosła rękę i poczułam ból w całym ciele którego nie da się opisać. Zdążyłam tylko krzyknąć za nim znowu straciłam przytomność.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak tam live? XD Następny rozdział będzie... zresztą zobaczycie sami :) To tyle. Udzielamy się w komach, na razie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz