Gdy już wysiedliśmy przed domem postanowiłyśmy z Sally się przejść.Tak też zrobiłyśmy.Szłyśmy tak jakieś 20 minut i zatrzymałyśmy się przed...pizzerią.Po co tu przylazłyśmy?Przed chwilą właśnie stąd odjechałyśmy.Boże, dostajemy jakiś urojeń.Mimowolnie jednak weszłyśmy do budynku i zaczęłyśmy iść jakimś ciemnym korytarzem.Po paru minutach zorientowałam się,że nie ma ze mną Sally.Zaczęłam gorączkowo się za nią rozglądać i krzyczeć.
-Sally!Sally gdzie jesteś?!!!! To nie jest śmieszne!
Zaczęłam węszyć po całej pizzerii.W końcu został mi ostatni pokój...jakieś zaplecze.Weszłam tam w nadziei,że będzie tam moja siostra.Na szczęście była,ale nie sama.Sally siedziała na podłodze w siadzie skrzyżnym i grała z kimś w UNO.Ja ją zamorduję.Martwię się o nią i biegam jak głupia żeby ją znaleźć,a ona się bawi w najlepsze?!! Po chwili zobaczyłam kim była tajemnicza postać.Zaraz zaraz...
TO BYŁ VINCENT?!!! Nie no chyba ją naprawdę zatłukę. Szarpnęłam ją za kołnierz od płaszcza,ale ona tylko siedziała i skupiała się na grze z Vincentem.Zresztą on też nie był lepszy.
-Sally idziemy-powiedziałam poważnym tonem
-Jasmine cicho.Prawie wygrałam.Za chwilę wyjdziemy,ale daj mi to skończyć-mruknęła do mnie cały czas patrząc na karty
Westchnęłam i popatrzyłam na Vincenta.Siedział skupiony na grze.Po paru sekundach Vincent krzyknął tak,że prawie zeszłam na zawał.
-UNO!JEST!I CO TERAZ MI ZROBISZ?!!HA!
Sally wstała jak na komendę i krzyknęła głośniej od niego:
-NIEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!! CHODŹ TU KWADRATOWA POCZWARO!!!!!!ZABIJĘ CIĘ!!!!!!
I zaczęła go gonić po całym pokoju.Wybiegli na korytarz,a ja wybiegłam za nimi.Biegli tak do końca budynku,aż w końcu się przewrócili i zaczęli się lać po mordach.Na nieszczęście Vina Sally wylądowała na nim.W końcu rozdzieliłam ich.Po paru chwilach ryknęłam na Sally tak,że aż mnie gardło rozbolało:
-SALLY!!OD KIEDY TO GRASZ Z NIM W KARTY JAK Z PRZYJACIELEM?!!!!!!
Sally wstała i podeszła do mnie.Vincent przyglądał się tej scenie z szeroko otwartymi oczami.
-Nie mów tak o nim-warknęła
-Nie będziesz mi rozkazywać-odparłam
-Wiesz jaka jest różnica między nami?! W porównaniu do ciebie ja umiem się kontrolować-odpowiedziała.To już był szczyt.Ona doskonale wiedziała,że jestem na to szczególnie wyczulona.Nie wytrzymałam i z zaszklonymi oczami uderzyłam ją z całej siły w twarz.Upadła i popatrzyła na mnie masując policzek.Poczułam jedną łzę spływającą po moim policzku.Właściwie to było to z dwóch powodów-bardzo mnie zabolało to co powiedziała Sally,ale nigdy jej nie uderzyłam.Naprawdę.Zawsze byłam wobec niej spokojna i wyrozumiała.Nie rozumiem co się ze mną dzieje.Tracę kontrolę nad sobą.Odwróciłam się i uciekłam korzystając z mojego "sprintu wampira" jak ja to nazywam.
-Jas.wróć!-usłyszałam za sobą głos Sally
Nie chciałam wrócić.Muszę gdzieś uciec.Muszę być sama. Jestem zagrożeniem dla mojej rodziny i przyjaciół.Drzwi pizzerii otworzyły się przede mną na oścież,a ja skierowałam się w stronę najbliższego lasu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie umiem tego skomentować....Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz