czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 27.Oby nie było za późno.Cz 3/3 [FINAŁ OPOWIADANIA]

   *Perspektywa Sally będzie do końca opowiadania*
  Słyszałam jak krzyczała,ale nie mogłam nic zrobić.Mój Boże. CZYM MY ZAWINIŁYŚMY?! CO TAKIEGO ZROBIŁYŚMY?! Przeklinałam los. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuję.To był Fritz.Kiedy się obudził? Nieważne.Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się. Siedziałam tak kilka minut po czym odsunęłam się od niego i otarłam łzy. Usłyszałam jakieś hałasy na suficie.Czekajcie czy to nie było...ZEPSUTE RADIO?! Gwałtownie spojrzałam w tą stronę i ujrzałam Mangle. Skąd ona...nieważne. Nie była to jednak jedyna niespodzianka. Mangle na swoim robotycznym palcu kręciła kluczami.Podeszła do drzwi i po chwili już byliśmy całą czwórką na korytarzu.Fritz ledwo trzymający się na nogach trzymał mnie na rękach.Powiedziałam mu,że jest za słaby żeby mnie nieść i chciałam zejść na ziemię,ale on powiedział,że jest ok i prędzej spotkamy Voldemorta z nosem niż ja ustanę na nogach. Byłam więc zmuszona.Natomiast Mike patrzył się tępo przed siebie.Nie interesował go ból.On chciał tylko odnaleźć Jas. Ruszyliśmy przed siebie,a Mangle zaprowadziła nas pod drzwi jakiegoś pokoju.Otworzyliśmy je,a to co zastaliśmy w środku bardzo pozytywnie nas zaskoczyło.Były tam WSZYSTKIE animatroniki. Dosłownie wszystkie.Nawet Toy. Chyba mieli poczucie winy. Widać to było po ich minach.Bonnie i Chica wzięli mnie od Fritza żeby opatrzyć moje rany. Jego samego wzięła marionetka i Foxy, a Mika Freddy i.... złoty Freddy? Chyba nazywał się Golden Freddy. . Gdy już byliśmy na tyle wzmocnieni żeby normalnie ustać na nogach podeszliśmy do Mika żeby posłuchać co mają nam do powiedzenia roboty.
-Pomożemy wam odbić Jasmine. Nas i tak nic nie zabije więc będziemy was bronić-powiedziała Mangle
-S-serio?-Spytałam
Wszyscy równo potwierdzili.Chciałam skierować się do wyjścia gdy nagle uniemożliwił mi to Foxy. Popatrzyłam na niego pytająco,a on tylko powiedział:
-Nie pokonamy tej straszniejszej Jasmine bez broni.
Usłyszałam szczęk żelaza,a już po chwili trzymałam niewielki harpun.Było nas 14 i dlatego podzieliliśmy się rolami:
Ja,Foxy,Mangle,reszta Toy'ów(3) oraz marionetka mieliśmy zlokalizować Jas. Natomiast Mike,Fritz,Oldy (3), Golden Freddy oraz Ballon Boy mieli pozbyć się strażników. Pożegnałam się z chłopcami i pobiegłam do mojej grupy.Nie bez powodu dostałam harpun.Miałam z jego pomocą wspinać się po suficie gdyby ktoś szedł. Mangle miała to wyćwiczone,więc tylko z nią się wspinałam.Natomiast pozostali mieli się gdzieś chować.Po kilku dobrych godzinach oczyszczania budynku i lokalizowania Jasmine całą czternastką staliśmy już przed wielkimi drzwiami.W końcu na 3 wszyscy pchnęliśmy je.To co zobaczyłam zmroziło mi krew. Jas.. leżała na ziemi cała we krwi i.... była..martwa? Podbiegłam do niej i sprawdziłam puls.NIC NIE CZUJĘ! KU*WA DLACZEGO? WSZYSCY TYLKO NIE ONA.Zaczęłam wrzeszczeć na całe pomieszczenie,a łzy lały się strumieniami. Chłopacy też siedzieli pochyleni nad nią.Patrzyli się w nią jak w obrazek,bardzo smutny obrazek. Animatrony milczały.Wszyscy patrzyli jak zahipnotyzowani na martwe ciało mojej siostry. Nagle pomieszczenie przeszedł okropny chłód,a w wejściu pojawiła się czarna postać.To była ona.Ona zabiła moją siostrę.Zaśmiała się po czym w pokoju pojawili się strażnicy i momentalnie schwytali mnie i chłopaków.Animatroniki ruszyły od razu by nam pomóc,ale jednym ruchem ręki unieruchomiła je. Wstałam, powaliłam strażników na kolana i popatrzyłam się na nią wzrokiem pełnym nienawiści. W mojej ręce pojawił się nóż, a ja psychicznie się uśmiechnęłam. Spuściłam głowę na dół i stopniowo podnosząc głos zaczęłam się psychicznie śmiać. Podniosłam głowę. Z moich oczu leciała czarna, gęsta maź.
-Dziewczyno, żarty sobie stroisz?- spytała z lekką irytacją w głosie
Machnęłam nożem, a na jej policzku pojawiło się rozcięcie. Jej szparki w oczach mocno się zwęziły, a paszcza( bo inaczej tego nazwać nie można XD) wypełniona po brzegi ostrymi kłami wykrzywiła się w złości. Podniosła rękę, a do mnie dopiero teraz dotarło co zrobiłam. Nóż zniknął, zresztą jak uśmiech i ta czarna maź. Cofnęłam się.
Nagle na dworze zagrzmiało,a mnie odrzuciło z wielką siłą.Uderzyłam o ścianę i osunęłam się na ziemię.Spojrzałam na pomieszczenie pół przytomna. Chłopacy leżeli obok niej nieprzytomni,albo...martwi.Podeszła do mnie i miała zadać mi cios ostateczny jednak coś ją powstrzymało.Przed sobą zobaczyłam jakąś postać. Pół przeźroczystą. Nie widziałam jej twarzy gdyż miała kaptur tak samo jak straszna Jasmine.(Ta postać) odrzuciła ją(straszną Jasmine) z wielką siłą,a potem ona(straszna Jasmine)...zaczęła znikać.Po prostu.W pokoju rozległ się okropny krzyk strasznej Jasmine,a potem postać,która mnie uratowała spojrzała na mnie.Zdążyłam tylko zobaczyć brązowe oczy oraz blond włosy zanim całkowicie pochłonęła mnie ciemność...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Papatki :3 *Uśmiecha się tajemniczo* Może... zrobię drugą część. Ale nie wiem czy ktoś by to czytał...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz