piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 26.Gdzie jest Jasmine?

      *W następnych rozdziałach Sally będzie narratorem na zmianę z Jasmine*
*Perspektywa Sally*
Patrzyłam jeszcze chwilę na otwarte drzwi.Ból już minął,ale mi się chciało płakać.Bałam się o nią.Co ja narobiłam?Zaczęłam po cichutku płakać,ale poczułam że ktoś mnie tuli.To był Vincent.Wtuliłam się w niego i starałam uspokoić.Po chwili oderwaliśmy się od siebie i postanowiliśmy iść do domów.Za 10 minut przyjdzie Mike i Fritz jako nowi właściciele.W końcu muszą się zająć tą pizzerią skoro są właścicielami.Jak ja to powiem Mikowi? No dobra.Poradzę sobie. Przed pizzerią rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.Gdy byłam przed domem z wielkim strachem weszłam do środka.Gdy już tam byłam Mike i Fritz od razu zorientowali się,że nie ma ze mną Jasmine.
-Sally,gdzie jest Jasmine?-spytał Mike

*Perspektywa Jasmine*
Biegłam przez ten las,a oczy pełne łez zamazywały mi drogę.W końcu stanęłam i usiadłam pod drzewem.Chciałam się uspokoić,ale nie mogłam.Ja naprawdę nie chciałam.A co jeśli ona mi nie wybaczy?Co jeśli się ode mnie odwróci?Błagam Boże,nie skazuj mnie na taki los.Nie zabieraj mi mojej jedynej siostry.Rozmyślała bym nad tym dalej,ale usłyszałam szelest w krzakach,a po chwili zobaczyłam dwoje żółtych oczu.To było jakieś zwierzę...wilk? Dopiero teraz zorientowałam się,że siedzę na jakieś polanie w głębi lasu.Wysokie drzewa z rozłożystymi koronami zasłaniały całe niebo,ale widziałam,że niebo staje się ciemne.
-Pewnie będzie burza-pomyślałam po czym znowu skupiłam się na wilku.Ja wiem,że to dziwnie zabrzmi,ale nie boję się dzikich zwierząt.Naprawdę.To moi przyjaciele i chronię ich,a oni mnie.Uwierzcie mi-warto mieć blisko siebie wilka lub kojota gdy grozi ci niebezpieczeństwo.Zwierzę zaczęło warczeć i się zbliżać.Gdy w końcu zobaczyłam sylwetkę i kawałek pyszczka wilka zorientowałam się,że to samica.Nagle coś wpadło mi do głowy:
-Cassidy?
*Perspektywa Sally*
Starałam się nie rozpłakać,ale nie wiecie jakie to było trudne.Odetchnęłam głęboko i odpowiedziałam:
-Pokłóciłyśmy się.Uciekła
Fritz widząc mój wyraz twarzy od razu skumał co się stało i mnie przytulił.Wtuliłam się w niego i popatrzyłam na Mika.Miał przerażoną minę,ale nie czułam żeby był na mnie zły.Wie,że żałuję.
-Idziemy jej szukać-powiedział po czym chwycił kurtkę i kluczyki od samochodu.
*Perspektywa Jasmine*
Zwierzę przestało warczeć i podbiegło do mnie.Tak to była Cassidy.Zaprzyjaźniłam się z nią jako mała dziewczynka gdy była szczeniaczkiem.Uratowałam ją i jej siostrę Lelię z rąk myśliwych,ale nie mogłam uratować ich mamy dlatego zabrałam je do leśnej watahy,która wychowała je na swoje.Ale nigdy o mnie nie zapomniały,a ja o nich.One pomogły mi w okiełznaniu mojego gniewu i niekontrolowanych mocy. Sally również je znała,ale bardziej przywiązała się do Leili,a ja do Cassidy. Nigdy jednak nikt nikogo nie wyróżniał.Wtuliłam się w wilka i zaczęłam płakać. Zwierzak odsunął się ode mnie i polizał mnie po twarzy.To był znak od niego żebym przestała płakać. Pociągnęłam nosem i otarłam łzy.Suczka chwyciła mnie zębami za rękaw od kurtki i pokazała mi żebym za nią szła.W sumie,co mi szkodzi? Powoli ruszyłam za Cassidy i patrzyłam na znikającą polanę i ciemność lasu która mnie ogarniała...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co się wydarzy? Czy siostry się znajdą? Czy sobie wybaczą? Śledź,komentuj i bądź na bieżąco a na pewno się dowiesz:) Dobranoc po raz trzeci(sprzedane XD) ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz