Usłyszałam dobijanie się do drzwi.Wyciągnęłam ostre pazury i czekałam.
-OTWIERAĆ!WIEMY ŻE TAM JESTEŚCIE!-Krzyczał Toy Freddy
Popatrzyłam na drzwi po czym zrobiłam zamaszysty ruch ręką w ich stronę.Tak jak się spodziewałam otworzyły się,a wściekłe animatrony czekały żeby mnie dorwać.Pierwszy wszedł Toy Freddy,a tuż za nim Toy Bonnie i Toy Chicka.Popatrzyli się na mnie i zaczęli się zbliżać.Gdy byli już na niewielkiej odległości ode mnie Toy Freddy przemówił:
-Idziesz z nami
-Musicie mnie zabrać siłą-warknęłam w przenośni i dosłownie
-Da się zrobić-rzekł Toy Freddy po czym się na mnie rzucił
Stanęłam w pozycji obronnej,a na około mnie zaczęło świecić białe,rażące światło.Wyprostowałam dwie ręce przed siebie po czym krzyknęłam z całej siły żeby wzmocnić swoją pewność siebie:
-ZATRZYMAĆ SIĘ!!!!!
Zadziałało bo Toy Freddiego odrzuciło ode mnie z taką siłą,że wypadł aż na korytarz.Osunął się bezwładnie na ziemię po czym zamarł bez ruchu.Wyszczerzyłam ostre jak brzytwa kły i spojrzałam na królika i kurę którzy jeszcze z przerażeniem patrzyli w stronę zamarłego Toy Freddiego.Po kilku chwilach oderwali od niego wzrok i powoli odwrócili się w moją stronę.Żeby ich wystraszyć ponownie wyciągnęłam ręce w ich stronę,a oni wierząc w to,że im coś zrobię rzucili się do ucieczki.Jak słodko :)Opuściłam ręce i wyczarowałam chmurkę na której usiadłam.Czekałam aż misiaczek się obudzi.Chmurka wolno poruszała się w górę i w dół co jeszcze bardziej umiliło mi czekanie.Odwróciłam się w stronę wielkiego okna i zatopiłam oczy w niesamowitym widoku.Myślałam o tym gdzie są teraz Sally,Fritz i Mike.Mam nadzieję,że są bezpieczni.Nie spostrzegłam,że moje włosy delikatnie zaczynają falować i unosić się ku górze.
*Od tego momentu do zakończenia tej sceny Sally jest narratorem*
Tym czasem w lesie...
Powoli podnosiłam się z ziemi po bolesnym upadku.Byłam w środku jakiegoś lasu.Obok mnie leżeli Mike i Fritz.
-Jak tylko ją znajdę to ją zabiję-pomyślałam
-Mike?Wiesz co się stało?Ale mnie łeb nawala-zwrócił się do Mika Fritz zaspanym głosem
-Nic nie pamiętam,a ty Sally?-spytał mnie Mike takim samym głosem
-Poczekaj coś mi świta-powiedziałam powoli się podnosząc
Odczekałam chwilę po czym rzekłam:
-Jasmine została w pizzerii.Toy animatrony chciały nas zaatakować.Uratowała nas przenosząc nas tutaj-powiedziałam po czym szybko dodałam:
-Trzeba ją znaleźć.Szybko.Musimy wydostać się z tego lasu
-Spokojnie.Będzie dobrze.Znajdziemy ją- zaczął uspokajać mnie Fritz widząc moją przestraszoną minę
Chciało mi się płakać,ale musiałam być silna.Dla Jasmine.Zaczęłam rozglądać się po lesie żeby wywęszyć trop Jasmine.Nie wiem czy wspominałam kiedyś,że posiadam zwierzęce zmysły,ale jeżeli nie to teraz się o tym dowiedzieliście:) Mam trop!Dałam znak chłopakom żeby ruszyli za mną,a oni jak na komendę wstali i pobiegli za mną.Po około 10-minutowej wędrówce przez las dotarliśmy na tyły pizzerii.Widać,że Jasmine daleko nas nie wysłała.Ale czy celowo?Nie wiem.Ważne,że znaleźliśmy pizzerię i możemy znaleźć Jas.
W tym samym czasie...
Słyszę,że Toy Freddy powoli się rusza.Celowo się nie odwracam.To część mojego planu.Mogę tylko nasłuchiwać.Więc teraz wstaje.Zapewne rozgląda się nie wiedząc gdzie jest i co się stało.To typowe w tym przypadku.Po kilku chwilach odzyska pełną świadomość.Zbliża się do mnie.Powolne i sprecyzowane kroki sprawiały,że napięcie narastało.Ale czekałam cierpliwie.Kroki ucichły,a więc stanął.
-Odwróć się-powiedział
Odwróciłam głowę,ale tak że było widać tylko jeden profil.Widok musiał być mocno przerażający bo Toy Freddy cofnął się i prawie upadł.Moje oko było całe białe i świeciło,a że świecił księżyc to pod jego światłem moje falujące włosy przy oknie dopełniały cały efekt.Toy Freddy choć mocno przerażony wyprostował się i zaczął iść w moją stronę.Po drodze chwycił pierwsze co mu wpadło w łapy i zrobił szybki ruch jakby chciał mnie dźgnąć.Uniknęłam jednak jego ciosu zmieniając się w dym.Tym gestem mocno mnie rozwścieczył więc pokazałam kły,a moje oczy zmieniły się w dwie czerwone szparki z których pulsowało mocne światło.Obróciłam się i wyciągnęłam swoje rozłożyste skrzydła.Podbiegłam szybko do Toy Freddiego i wybiłam mu z ręki narzędzie,które wbiło się w podłogę na drugim końcu pokoju.Toy Freddy upadł na ziemię,ale ja chwyciłam go za muszkę i przyciągnęłam do siebie.Patrzyłam na niego z nienawiścią,ale i z satysfakcją.To ode mnie zależało teraz jego życie.Patrzyłam się tak jeszcze chwilę po czym powiedziałam do niego swoim strasznym głosem:
-Teraz ja tu wydaję rozkazy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz