Tej nocy jak zwykle poszliśmy do pracy.Tym razem we czwórkę.Początkowo namawiałam Mika żeby został,ale on się uparł i powiedział,że to dla mojego bezpieczeństwa.W sumie to lepiej bo Mike ma ogromny samochód więc mieliśmy dużo miejsca.Nie żeby w samochodzie Fritza było źle,ale wiecie:)Gdy byliśmy już w środku usłyszeliśmy kroki.
-Pewnie to któryś z animatroników-powiedziałam
-Tak.Pewnie tak-potwierdziła Sally
Z ciemnego korytarza wyłoniła się Toy Chica. Nie wiem czemu,ale miałam wrażenie że jest na mnie zła.
-Emmmm......możemy w czymś pomóc?-spytałam niepewnie
-O Toy Bonnim to już zapomniałaś?-spytała z wyrzutem
Cholera.Faktycznie o nim zapomniałam.No cóż muszę go dzisiaj naprawić.
-Sorry.Zapomniało mi się.Już idę do niego-powiedziałam
-To się pospiesz-odpowiedziała niemiłym tonem
Minęliśmy ją i ruszyliśmy ku pokoju nagród gdzie znajdował się nasz "poszkodowany".Mieszkała tam również jakaś....marionetka?
Gdy doszliśmy na miejsce zastaliśmy Toy Bonniego leżącego na podłodze.Nad nim pochylała się jakaś postać.Była nienaturalnie szczupła i wysoka.Cała jej twarz była biała.Miała tylko czarne oczy,wielkie usta tego samego koloru układające się w uśmiech oraz fioletowe...łzy? Never mind. Chciałam podejść bliżej,ale Mike zagrodził mi drogę ręką i powiedział,że on pójdzie pierwszy.Rozumiem,że się martwi,ale to już jakaś obsesja.
-Witajcie.Czekałam na was-powiedziała melodyjnym tonem
-Cześć.To ty jesteś marionetka?Mieliśmy się zająć naprawą Toy Bonniego-odpowiedziałam
-Tak.Tu macie narzędzia i wszystko czego będziecie potrzebować-powiedziała wskazując na stół pełen różnych narzędzi,śrubek itp.Gdybyście mnie potrzebowali to będę w tym pudle.
-Okej.Dzięki za info-odpowiedziałam z lekkim uśmiechem
Marionetka powędrowała do pudełka,a my zabraliśmy się za naprawę.Sally i Fritz poszli do biura pod pretekstem,że ktoś musi pilnować robotów bo w końcu na tym polegała nasza praca.Więc tylko ja i Mike musieliśmy zająć się poszkodowanym robotem.
-Okej.Myślę,że najpierw trzeba naprawić endoszkielet.Bez tego nie będzie funkcjonować normalnie-stwierdziłam
-Też tak uważam.Jednak spójrz na te pourywane kable.Mogą nam przeszkadzać,a w najgorszym wypadku mocno nas porazić-odpowiedział
-Dobra.Więc najpierw zajmiemy się kablami.Na koniec poskładamy endoszkielet. Później zszyjemy brzuch i zreperujemy ucho.Zgadzasz się?-spytałam patrząc na niego
-Dla mnie spoko-odpowiedział sięgając po obcęgi
Gdy po 4 godzinach skończyliśmy w końcu go składać pozostało tylko sprawdzić czy działa.Potrzebowaliśmy do tego kogoś doświadczonego więc bez wahania zapukałam w pudło marionetki.Powoli wyszła ze swojego "domku" i popatrzyła na nas.
-I jak?Skończyliście?-spytała
-Tak tylko musimy sprawdzić czy działa-odparłam
-Tym zajmę się już ja.Odsuńcie się-powiedziała wychodząc z pudła
Podeszła do królika i zapukała w niego trzy razy.Zgodnie z jej oczekiwaniami animatronik powoli się podnosił.Rozejrzał się po pokoju zagubionym i wystraszonym wzrokiem.Spojrzeliśmy wszyscy po sobie.Nikt nie umiał się odezwać.W końcu odezwałam się ja.
-Bonnie.Pamiętasz mnie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz