Wychodząc spotkałam Sally.Powiedziała,ze Alex już wyszedł i mamy 10 minut do rozpoczęcia pracy.
-Nasza praca polega na pilnowaniu tych robocików-powiedziała Sally znudzonym głosem
-To fajnie.Pójdę do naszego pokoju-powiedziałam lekceważącym tonem
Odwróciłam się i chciałam odejść,ale Sally złapała mnie za ramię i byłam zmuszona się odwrócić
-Nie gniewaj się.Sama mówiłaś,że każdy ma swoje zdanie...-zaczęła Sally
-Wyrażanie swojego zdania,a nietolerancja to dwie zupełnie różne rzeczy-Odpowiedziałam
-Jasmine proszę cię to tylko roboty,głupie maszyny.Rozumiem jaka jesteś wrażliwa na czyjąś krzywdę,ale to już przesada-powiedziała Sally
-Wiesz co to skoro to tylko głupie maszyny to możesz sobie sama z nimi poradzić-powiedziałam ledwo co powstrzymując krzyk.
-Okej to idź.Nic mnie to nie obchodzi-odparła młoda.
Nie zastanawiając się długo poszłam ledwo powstrzymując kolejny wybuch złości.Nie oglądałam się za siebie.Słyszałam tylko kroki Sally która odeszła w przeciwną stronę.Przechodziłam obok sceny gdy nagle usłyszałam za sobą głos.Metaliczny,potężny głos.Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Toy Freddiego.Największego ze wszystkich tych nowych popaprańców.
-Cześć!Jestem Freddy. Chcesz się bawić?-zapytał się
-Spadaj.Mam plany na wieczór-odparłam zimnym tonem
Nagle jego oczy z czystego błękitu zmieniły kolor na głęboką czerń,a jego twarz wyszczerzyła się w strasznym uśmiechu.Jedynie dwa białe punkciki świeciły w tej czerni.
-Jestem tu aby ci pomóc*szeptem* aby cię zabić
Otworzyłam szerzej oczy.Przerażona zaczęłam uciekać.Nie wiem gdzie,po prostu biegłam.Obejrzałam się przez ramię. Toy Freddy już prawie mnie dogonił gdy nagle...rzuciła się na niego Mangle. Zatrzymałam się na chwilę by ocenić sytuację. Mangle siłowała się z Toy Freddym który rozpaczliwe chciał ją ściągnąć.
-UCIEKAJ!-Krzyknęła do mnie
Zobaczyłam wyjście.Zaczęłam biec szybciej niż potrafiłam.Dotknęłam klamki i...urwał mi się film.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz