czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 14.Że co proszę?

  -Fritz przynieś apteczkę.Będziemy jej potrzebować-powiedziała Sally mierząc mnie wzrokiem
Chłopak wstał i chciał już wyjść z pokoju,ale zagrodziłam mu drogę.
-Nie potrzeba.Dobrze się czuję-powiedziałam próbując zachować pozory
-Jasie,ale to są naprawdę poważne rany.A jak Mike to zobaczy?-spytała Sally patrząc na mnie zatroskanym wzrokiem

Popatrzyłam na nią chwilę i zastanowiłam się.Zwolniłam Fritzowi drogę,a on biegiem poleciał po apteczkę.Nie chciałam żeby zaprzątali sobie mną głowę,ale Sally ma rację-jak Mike to zobaczy będzie słabo.Zapewne od razu zaczął by szukać Vincenta,a potem by go pobił.Ale to nie jest człowiek o zdrowych zmysłach.To seryjny zabójca i nie wiadomo do czego jest zdolny.Więc nie wiemy jak by się to potoczyło.
Po paru chwilach usłyszałyśmy pospieszne kroki dobiegające z korytarza.
-MAM!MAM APTECZKĘ!AUĆ!-krzyczał Fritz.Prawdopodobnie się potknął:)
-Idiota-powiedziała Sally
-Ej ja to słyszę-odpowiedział wchodząc do pokoju.W ręce trzymał średniej wielkości apteczkę.W ciągu tych paru chwil gdy czekałyśmy na Fritza zdążyłam już usiąść(właściwie to Sally mnie zmusiła ale to taki szczegół:))Gdy już skończyli mnie "leczyć" została mi tylko rozcięta warga i oczywiście moje ciuchy które mocno ucierpiały...
-Ej słuchajcie...-powiedziała Sally tonem,który mocno mnie zaniepokoił
-O co chodzi?-zapytałam wstając
-Jest 6:30.Za chwile Mike tu będzie-odpowiedziała patrząc na mnie przerażonym wzrokiem
Popatrzyłam na nią po czym biegiem poleciałam do góry.Sally i Fritz biegli za mną.Po paru chwilach byłam już na górze w pokoju seciurity. Na moje szczęście dopiero teraz Mike przyjechał bo zauważyłam jego auto parkujące na parkingu pizzerii.
-Zdążyliśmy-powiedziałam zdyszana
-Teraz udajemy,że wszystko było normalnie jasne?-spytała Sally tak samo zdyszana
-Jak słońce-odpowiedziałam równo z Fritzem
Po odczekaniu kilku sekund usłyszeliśmy kroki na korytarzu.
-Hejka wam-powiedział Mike wchodząc do pomieszczenia
-Cześć skarbie- powiedziałam przytulając się do niego
Sally i Fritz również się z nim przywitali.Całą czwórką poszliśmy do samochodu.Gdy dotarliśmy do domu Sally i Fritz poszli na górę,a ja zostałam z Miki'em sama.
-Okej.Powiedz co się dzieje-powiedział Mike
Popatrzyłam na niego na szybko wymyślając odpowiedź.Czyżby czegoś się domyślił?
-O co ci chodzi?-spytałam starając się nie zdradzić.Na szczęście byłam aktorką.
-Jak to o co?Wchodzę do biura,a ty masz rozciętą wargę i poszarpane ubrania-odpowiedział Mike
-Mały wypadek-odparłam starając nie patrzeć mu w oczy.Nienawidzę kłamać.
-Że co proszę?Wargę to zrozumiem,ale co się takiego stało,że masz poszarpany lewy rękaw od kurtki i dużo dziur na legginsach?-spytał Mike z powątpiewającą miną
Obiecałam Sally,że nic nie powiem,ale nie mogę dłużej.Żeby tylko nie było tragedii...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz