środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 3.Czy starsze znaczy gorsze?

 -Już dobrze?-zapytała Sally z nutką niepewności.
-Tak w porządku-powiedziałam już normalnym głosem
-Musisz nauczyć się to kontrolować-powiedziała Sally
-Wiem,ale to teraz najmniejszy problem.Skupmy się na tym co się wydarzyło w pizzerii-odparłam
-Załatwiłam nam pracę. Sama niedawno mówiłaś,że potrzeba nam pracy.To jest.-powiedziała już weselsza

Dyskutowałyśmy o tym przez chwilę po czym udałyśmy się do domu by przygotować się do nowej pracy. Jakąś godzinę przed pracą przyszłyśmy do pizzerii ponieważ chciałyśmy się z nią zapoznać.Nie wiedziałyśmy czym właściwie będziemy się zajmować. Nasz pracodawca oprowadził nas po pizzerii i opowiedział o wszystkim.
-W tym pokoju trzymamy starsze wersje robotów.Służą za zapasowe części-powiedział wchodząc do pokoju z tabliczką na której widniał napis: "Parts & Service"
W środku ujrzałyśmy wielkie roboty wyższe od człowieka.Były strasznie zniszczone.
-Żal mi ich-pomyślałam i obejrzałam każdego z osobna
-Królik to Bonnie,kurczak Chica a miś Freddy-oznajmił i przedstawił każdego z osobna
Nagle usłyszałam jakieś szmery jakby zepsutego radia.Sally też usłyszała te dźwięki,gdyż obejrzała się za siebie.Poszłyśmy za dźwiękiem i doszłyśmy do pokoju z którego dobiegało źródło hałasu.Weszłyśmy z Sally do środka.
-Co to..co to jest?-zapytałam przerażona
Na podłodze leżał biały lis.Cały rozwalony.Wydobywały się z niego dźwięki zepsutego radia.
-To jest Mangle. Nowsza wersja Foxiego. Była rozkładana przez dzieci dlatego wygląda jak wygląda-oznajmił pracodawca patrząc na Mangle z pogardą.
-Foxiego?-zapytałam nie rozumiejąc
-Zapomniałem wspomnieć.Oprócz tamtych trzech jest jeszcze Foxy .Lis- pirat-powiedział Alex
-Wygląda strasznie-oznajmiła Sally
Podeszłam bliżej do robota.Nie bałam się jej.Jakby...czułam,że nic mi nie zrobi.Pamiętam kiedy byłam w podobnym "stanie" jak ona.Miałam 10 lat i zostałam dotkliwie pobita.Przez ponad 2 miesiące byłam w szpitalu.Miałam połamane kości i opuchniętą twarz.Dlatego strasznie żal mi było Mangle nawet bardziej niż starego Bonniego.
-Biedny robot-powiedziałam szeptem do Mangle i dotknęłam jej ramienia po czym wstałam i wyszłam.
Obejrzałyśmy z Sally jeszcze kilka pomieszczeń po czym udałyśmy się do ostatniego.
-I oto nasz koronny diament.Najnowsze,jeszcze bardziej ulepszone animatrony-powiedział z zachwytem
-Są piękne-powiedziała Sally z takim samym zachwytem jak Alexander
-Jak dla mnie roboty jak roboty-powiedziałam znudzona
Wolałam starsze wersje robotów.Mimo,że były zniszczone to czułam do nich jakąś sympatię.Czy starsze znaczy gorsze?
-Żartujesz? Są o wiele lepsze niż tamto coś-powiedziała Sally
-Ja się pod tym podpisuję-powiedział kierownik
-A ja nie.Każdy ma swoje zdanie-odparłam i udałam się do pokoju Seciurity
-Jacy oni są nietolerancyjni-powiedziałam sama do siebie
Zatrzymałam się przy pokoju starszych wersji animatronów i weszłam do środka zamykając za sobą drzwi.Chciałam trochę pobyć sama żeby się uspokoić,a to miejsce wydawało mi się odpowiednie.
Podeszłam do starej Chici. Nie bałam się.Czułam,że jestem do niej...trochę podobna.
-Jak oni mogą być tacy...tacy okropni?-zapytałam się kurczaka.Wiedziałam,że mnie nie słyszy ale chciałam się kogoś o to spytać.
-Nie uważam,że jesteście straszni.Jesteście dużo lepsi od tamtych popaprańców-powiedziałam wstając i kierując się w stronę wyjścia.Wiem,że oni jeszcze zabłysną.Po prostu to wiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz