sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 7.Przestań.

 -Prawda?-spytała tym razem bardziej groźnie
 -Tak-odpowiedziałam starając się nie rozpłakać choć byłam na skraju załamania nerwowego
Mangle chyba to zauważyła bo postanowiła już nie pytać mnie o nic.Po prostu wstała i wyszła ponieważ musiała coś załatwić.W tym samym czasie Sally siedziała w pokoju seciurity,gdy nagle w wentylach zobaczyła Toy Bonniego po czym nawiązała z nim kontakt wzrokowy. Toy Bonnie jedną
ręką przywarł ją do ściany i zaczął dusić.W tym momencie Sally zaczęła płakać,ale nie łzami...tylko krwią.Najczystszą krwią.Animatronik momentalnie puścił ją i odsunął się.Jednak w Sally coś pękło...nie można tego określić,ale tak coś przejęło nad nią władzę.Zaczęła śmiać się jak psychopatka,a na jej twarzy pojawił się straszny,psychiczny uśmiech.Nie wiadomo skąd ale wyciągnęła nóż i zaczęła kroczyć ku przerażonemu animatronikowi. Na szczęście śmiech usłyszał przechodzący obok Foxy i biegiem ruszył ku pokoju seciurity z nadzieją,że nie jest za późno.Gdy dotarł na miejsce zobaczył coś czego nikt inny nie chciał by zobaczyć. Toy Bonnie leżał na podłodze z lekko obciętym lewym uchem oraz z "rozprutym" brzuchem.Gdy Foxy pochylił się nad nim by zobaczyć czy działa nie wiedział,że ta decyzja zaważyła na jego życiu.Sally powoli pochyliła się nad nim by zadać mu cios prosto w gardło,lecz w tym momencie coś ją unieszkodliwiło.Cała zesztywniała i nie mogła się ruszyć.
-SALLY-KATHRINE JONSHON CHODŹ TU ALE TO JUŻ!-Krzyknęłam
Przerażony Foxy odwrócił się w tamtą stronę.
-Nie ruszaj się-powiedziałam do lisa
Ten posłusznie wykonał rozkaz i siedział jak posąg,a ja uwolniłam Sally która rzuciła się na mnie z nożem.Ja byłam jednak sprytniejsza.Wiedząc,że Sally boi się mnie nawet w takim stanie krzyknęłam tak mocno,że aż wszystkie papiery które leżały na biurku spadły.
-ZATRZYMAĆ SIĘ!-Powiedziałam przeciągając drugie słowo
Pioruny zaczęły grzmieć jak nigdy wcześniej,a ja wyglądałam tak samo przerażająco.
-JAK ŚMIESZ ATAKOWAĆ BEZBRONNYCH?!OBRAŻASZ MNIE SWYM NIEMĄDRYM ZACHOWANIEM!OGŁASZAM WIĘC,ŻE TERAZ BĘDZIESZ CIERPIEĆ!NA WIECZNOŚĆ!!
Sally chyba stała się już normalna bo zaczęła płakać,ale tym razem łzami.
-Chyba za bardzo ją wystraszyłam-pomyślałam
-Ej...wszystko ok?-spytał tym razem Foxy
Sally zaczęła płakać jeszcze mocniej więc Foxy ją przytulił.
Po paru minutach gdy już się uspokoiła spojrzałam na zegarek.Była 3 w nocy.
-A...co będzie z nim?-spytała Sally pokazując na Toy Bonnie'go
-Zajmę się tym.Będzie dobrze-odpowiedziałam.Ale...
-Co ale?-spytała Sally lekko przerażona
-Ktoś będzie musiał go zastąpić.Jego stan jest nieciekawy-powiedziałam patrząc na animatrona
-Ale kto?Nikogo nie mamy na zastępstwo-odpowiedział Foxy. No chyba,że...
-No chyba,że?-spytałam z nadzieją
-Stary Bonnie.Ale na naprawę potrzeba sporo czasu-odpowiedział smucąc się
-Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych-odpowiedziałam z entuzjazmem
-Jeżeli myślisz,że dasz radę to ok-odpowiedział Foxy już bardziej wesoły bo tym razem to Sally go przytuliła
Nie tracąc ani chwili poszłam do pokoju starych animatronów by rozpocząć naprawę starego Bonnie'go.
-Mam nadzieję,że go naprawię-powiedziałam sama do siebie w myślach



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz