W końcu usłyszałam jak stanął na podłodze.Stałam tyłem więc go nie widziałam,ale czułam na sobie jego wzrok.Potem usłyszałam szczęk żelaza(chyba nie muszę wam mówić,że to nóż) i powolne kroki.Zbliżał się w moją stronę.
-Zginiesz-wyszeptał
Odwróciłam się w jego stronę.Moje oczy zmieniły się w delikatne szparki koloru żółtego.Stałam pokazując tylko swój lewy profil.
-Zginę.Ja zginę,ty zginiesz.Wszyscy zginiemy-Powiedziałam.Ale nie dzisiaj.
Vincent rzucił się na mnie z nożem,ale byłam szybsza.Zrobiłam sprawny unik w efekcie czego on walnął w ścianę. Nie poddał się jednak.Jednym sprawnym ruchem rozciął mi policzek,wargę oraz kawałek kurtki na lewej ręce.Oprócz tego w dalszej walce zrobił mi małą rankę pod prawym okiem,bardzo mocno zranił szyję(chcąc poderżnąć mi gardło) oraz rozciął mi legginsy robiąc również kilka ran z których sączyła się krew.Ogółem mówiąc mój prawy profil wyglądał o wiele gorzej niż lewy.Wyciągnęłam swoje czarne,wielkie skrzydła i zaczęłam do niego podchodzić.Teraz stał się przestraszony,a to sprawiało mi...satysfakcję.Nie wiem czemu.Teraz coś się zmieniło. Przyparłam go do ściany z całej siły,ale jednocześnie lekko żeby go nie udusić czy coś.
-To ty zginiesz-powiedziałam
Wbrew jego przekonaniom nie zabiłam go.Chciałam go tylko wystraszyć,ale nie zabić,Nie jestem nim.Chciałam już odejść,ale odwróciłam się gwałtownie i powiedziałam do niego:
-Skrzywdź moją siostrę albo Fritza,a nie dożyjesz jutra
I odeszłam w stronę kryjówki naszej dwójki.Nie bałam się,że za mną pójdzie ponieważ po pierwsze:za bardzo go wystraszyłam,a po drugie spierniczył do góry zanim zdążyłam mrugnąć.
Gdy otworzyłam pokój Sally i Fritz siedzieli na podłodze.Sally tuliła się do niego i gorzko płakała.
-On...on ją zabije!-powiedziała Sally przerywając co drugie słowo przez płacz
-Spokojnie.Wszystko będzie dobrze-pocieszał ją Fritz
-Poprawka.Jest dobrze-powiedziałam opierając się plecami i lewą nogą o ścianę
Sally i Fritz gwałtownie się na mnie spojrzeli.Chyba oboje nie posiadali się ze szczęścia.Jednak gdy zobaczyli mój prawy profil na ich twarzach zagościł strach.Sally natychmiast podbiegła do mnie i mnie przytuliła.Starałam się trzymać na nogach,ale rany na legginsach coraz bardziej dawały o sobie znać.Poza tym cała twarz bolała mnie od tej walki.Ale wygrałam ją...tak wygrałam ją.Zrobiła bym wszystko w obronie przyjaciół.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz